zabawa



share

Najświętsza ze wszystkich organizacji biznesowo-charytatywnych autorytetem swojego lidera, Jerzego Owsiaka, zorganizowała konkurs. Od kilku tygodni na videoblogu prezes Owsiak składa przyrzeczenie publiczne, którego treść brzmi następująco: „każdy kto rozszyfruje skrót R.W.K.P.W.K otrzyma „koszulkie” od nas (WOŚP)”. Wszelkie tego typu deklaracje podlegają kodeksowi cywilnemu, a ściślej: „Art. 919. § 1. Kto przez ogłoszenie publiczne przyrzekł nagrodę za wykonanie oznaczonej czynności, obowiązany jest przyrzeczenia dotrzymać.” W przypadku działań prezesa Owsiaka często mamy jednak do czynienia nie z przestrzeganiem, ale z łamaniem kodeksu i to karnego. Czas powiedzieć sprawdzam!Swego czasu Polaków bulwersował głośny przypadek ukarania kibiców z Białegostoku za okrzyk: „Donald matole”. Kibice zostali skazani z komunistycznego artykułu: „Art. 226. § 3.



share

Nie mam siły na upieranie się przy swoim, jak nigdy poddaję się na starcie. Właśnie przebrnąłem przez 120 stron KRS pewnej spółki, która wypompowała dziesiątki złotych melonów z pewnej fundacji. Znalazłem kilka fałszywych zeznań, kilkanaście półprawd i trochę kwiatków, o których istnieniu nie miałem pojęcia, w nagrodę proszę o litość. Łeb mi puchnie, zatem napiszę kompromisowo. W porządku Kaczorze, jeśli chodziło o to, żeby Tuska przyhamować z chodzeniem po parafiach i przymknąć z kłapaniem ozorem, że PiS się boi, to ta, umówmy się, powtórka zgranych zagrań po obu stronach zachowuje pożądany stan wyjściowy. Dla mnie ważne jest jedno, że wbrew obawom Kaczyński nie zwariował i nie chce żadnej debaty z Tuskiem, w telewizji Tuska i ogłaszaniem wyników przez konkurs sms-owy obsługiwany przez telefonistki Tuska. Prezes na odgrzanego kotleta odpowiedział odgrzanym kotletem, co uważam za dopuszczalne i może w jakimś tam stopniu uzasadnione.



share

Poświęciliśmy na Portalu sporo czasu działaniom Janusza Korwina Mikke, tak się składa, że jest tu sporo sympatyków Jego działalności. Dziś mamy nowe dane, chociaż chyba trochę na wyrost nazywam te dane nowymi. Głowy nie dam, ale zdaje się, że w przeszłości Korwin miał dokładnie te same problemy jakie ma dziś, to znaczy ledwie zbierał potrzebną do zarejestrowania list liczbę podpisów, albo mu się nie udawało. Teraz jest już niemal pewne, że nic z tego nie wyjdzie i nie po to, by się podniecać cudzą porażką piszę ten wstęp do ważniejszej rzeczy, ale dlatego, że naiwny indywidualizm to jest pewna śmierć w polityce.

Strony