władza



share

Choćby nie wiem co się działo, dotrzymam publicznie złożonej obietnicy i ani słowa już nie napiszę o tym jakie były okoliczności i wnioski w związku z drogowym zdarzeniem w Oświęcimiu. Nie tylko nie napiszę, ale nie podam powodów dlaczego tak czynię, inteligentni się domyślą, przyczyna jest banalna, głupiemu referatu mało. Natomiast o polityce będę pisał nadal z taką samą konsekwencją i bez żadnych kompromisów. Najdalej w sobotę, gdy w mediach niestety brylował Mariusz Błaszczak, zasugerowałem, że zamiast urządzania medialnej wokandy z urzędującym ministrem trzeba to nieszczęście rozegrać rozumem. Pierwszym pomysłem, który podrzuciłem było spotkanie Premier Szydło z młodym mieszkańcem Oświęcimia i dziś rzecz została wcielona w życie.



share

Praktycznie każdego dnia obrońcy demokracji, krzewiciele aborcji jako sportu i pozostali miłośnicy liberalnej demokracji opartej na gnojeniu ciemnogrodu, powinni zanosić modły do Jarosława Kaczyńskiego. Nie będę siebie i Czytelników katował przykładami z przeszłości, wystarczy rzucić jedno hasło „Donald matole” i wszystko jasne. Tak było za czasów Tuska, ktokolwiek w sposób widoczny i godny naśladowania wychylił łeb przeciw władzy, dostawał kopa na twarz, Schetyna nabijał go na widelec, a w najlepszym razie ABW nachodziło mieszkanie albo wyrywało laptop. Wszystkie te gesty skierowane do obywateli nie tylko nie były w mediach potępiane, ale wychwalane pod niebiosa, jako w pełni demokratyczne.



share

Wracam z lubińskiej giełdy, kto nie wie o co chodzi, temu wyjaśniam, że to kopalnia socjologicznej wiedzy, miejsce gdzie dzieją się cuda. Czapki męskie oferowano za 10 złotych, a obok tej niepowtarzalnej oferty stał stolik miejscowego Franka Dolasa. Charakterystyczna zmęczona najpodlejszym alkoholem twarz. Równie charakterystyczny „uprzejmy” sposób prezentacji i zachęty do sięgnięcia po pewną wygraną. Wokół wodzireja tasującego trzy karty kręci się grupka naganiaczy, w tym dwie panie o purpurowych nosach i podkrążonych oczach. Właśnie one wykładają na stolik osiem stów i grają o wszystko. Lubiński Dolas wspaniałomyślnie proponuje, żeby się wycofały, bo przecież to cała renta. Purpurowe noski nie odpuszczają i… ogrywają mistrza ceremonii prawie do gołego.

Po chwili wracam tą samą alejką, zaopatrzony w kapcie z futerkiem i słyszę:

Strony