władza



share

Od czasu do czasu lubię mieć coś podane na tacy, bo od kombinowania kto i co chciał tym razem ukraść, pozamiatać wyciszyć, głowa puchnie. Waszczykowski oczywiście ma rację definiując jedyny powód wizyty nieco ociężałego intelektualnie sekretarza Johna Kerry. Przyjechał pochylić się z troską nad miliardami dolarów, które zostały zapisane w programie wyposażenia polskiej armii i od tego zapisu warto zacząć. Ciekawe, że Amerykanie uwierzyli w jakże ulotne deklaracje naszego rodzimego gawędziarza. Ale czy aby na pewno uwierzyli, może oni po prostu wiedzą, że akurat w kwestii kasy wydanej na zbrojenia Tusk nie kłamie. Skąd wiedzą to się nie będę rozpisywał, żeby nie zostać wyśmianym jak Radek Sikorski i John Kerry na konferencji prasowej. Amerykanie muszą wiedzieć, nie wierzyć, że szykuje się bardzo dobry, nawet jak na amerykańskie realia, interes.



share

Śmiali się z Kaczora przeciwnicy, obojętni i nawet tacy umiarkowani zwolennicy, że gada i gada do ludu, gadać każdy potrafi. Ci sami śmiali się również ze mnie, gdy pisałem, że czego jak czego, ale łba do szczegółowych danych i polotu w mowie z trybuny niejeden może Kaczorowi pozazdrościć. Życie zmazało uśmiech z twarzy wątpiących, a najbardziej zakpiło sobie z niezmordowanego komunisty Leszka Millera. Wyszedł do ludu, było nie było, zaprawiony w bojach demagog, zwłaszcza doświadczony we wznoszeniu pierwszomajowych haseł i się… jąkał w rytm suflerki młodzieżowca schowanego za plecami. Wcześniej w kabarecie robił Ziobro ze swoim falsetem, później będzie żałośnie wypadało jeszcze wielu, w tym rozbawionych występami Kaczyńskiego. Widziałem nie dwóch i nie trzech pyskujących przy grillu albo za klawiaturą, którzy w zetknięciu z żywym wyzwaniem zapominali języka w gębie.



share

O wszystkim można mówić po dzisiejszym cyrku, tylko jedno trzeba sobie zdecydowanie darować. Mówienie o tym, że Tusk podjął jakąkolwiek decyzję w sprawie ministra Gowina, który utrzymał się na stołku, byłby i chybione i zabawne i tak dalekie od prawdy jak raport Millera. Kto zatem podjął decyzję? Nie wiem, czy zachowam odpowiednią kolejność i hierarchię, ale mogę wymienić: chaos, sondaże, sytuacja w partii, Bronisław Komorowski, Grzegorz Schetyna, Jarosław Gowin, Lech Wałęsa. Chyba nikogo i niczego nie pominąłem, Tuska na tej liście zabrakło z naturalnych powodów – Donald ma coraz mniej do gadania w PO, nie znaczy, że jest całkiem słaby partyjnie, znaczy tylko tyle, że przestał być bogiem i musi się liczyć z osobami oraz czynnikami, którymi dotąd kompletnie się nie przejmował.

Strony