ustawy



share

Dzisiejsze głosowanie nad kolejną już ustawą o Trybunale Konstytucyjnym i wcześniejsze nocne debatowanie, nie wywołało większego zamieszania politycznego i medialnego. Porównując to do pierwszej ustawy można mówić o całkowitej flaucie, a na pewno nie było burzy. Zapewne szczyt NATO i mecze półfinałowe ME przyczyniły się do tej nudy, ale mam nieodparte wrażenie, że zadziałało znacznie więcej czynników. Długo się zastanawiałem dlaczego tak wytrawny polityk, jak Kaczyński nie poszedł najprostszym scenariuszem. Stary polityczny numer polega na tym, że się proceduje, proceduje, proceduje i proceduje, bez końca. Wyraziłem nawet publicznie taką myśl, aby dreptać sobie tą drogą do grudnia, gdy ze stołka wyleci Rzepliński. Prezes PiS nie posłuchał mojej rady, pewnie dlatego, że prawie wszyscy się parają udzielaniem rad Kaczyńskiemu. Nieco zwiedziony byłem zmuszony poszukać odpowiedzi, co Pan Jarek kombinuje.



share

Kilku rozemocjonowanych polityków i kilku publicystów ukuło teorię spiskową, której istotą jest coś w rodzaju miękkiego zamachu stanu. Takie możliwości ma dać nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym dzięki, której Sikorski mógłby przejąć urząd prezydenta i w ten sposób doszłoby do wykluczenia Andrzeja Dudy. Wystarczy się wsłuchać w to bajanie, aby dać sobie spokój z poważnym komentowaniem podobnych bzdur. Pomijając bezsens działań, pozostaje spytać komu w samej PO zależałoby na windowaniu Sikorskiego w tak nieroztropny sposób? Oni tam teraz zastanawiają się, w którą stronę uciekać, co zrobić z Komorowskim i jak zmienić Kopacz na stanowisku premiera, żrą się pod dywanem i nie brakuje kandydatów na szefa partii. Poza wszystkim, aby wykonać numer takiego kalibru potrzeba wielkich jaj i nie spodziewam się takowych w skompromitowanej PO.



share


Co jedna głowa to nie trzy!

Konstytucja znaczy w Polsce tyle ile napis na miejskich skwerach: „Szanuj zieleń”, „Nie wyprowadzać psów”.

Konstytucja jest po to, by ją deptać i psy po niej prowadzać, o ile wódz partii wyrazi życzenie. Tym sposobem premier Tusk załatwił z senatorami PO, „zaklepanie” gniota prawnego, jakim jest ustawa o finansowani partii, spisana na kolanie i zatwierdzona niemal w czasie przeszłym. Prawnicy z senatu zgłosili szereg zastrzeżeń i uznali ustawę za niekonstytucyjną.

Strony