ustawa



share

Licznik bije, do końca kadencji prezesa Rzeplińskiego pozostało mniej niż 2 miesiące. Dokładnie 19 grudnia 2016 roku pozbędziemy się kolejnego szkodnika, który kabotyństwem dorównuje Bolkowi Wałęsie, a inteligencją Ryśkowi Petru. Za chwilę rozegra się ostateczna bitwa o Trybunał Konstytucyjny, od której zależy więcej niż się może wydawać. Sama opera mydlana wokół Trybunału jest żałosna, ale bez zmian w tej instytucji możemy na bardzo długo, minimum 3 lata, zapomnieć o normalnym wymiarze sprawiedliwości. Na szczęście zgodnie z zapowiedziami pojawił się najnowszy projekt ustawy, autorstwa PiS i nic na to nie poradzę, że znów na stojąco biję brawo Panu Jarkowi.



share

Telewizja TVP Info ustaliła i przedstawiła dowody na to, co dla mnie i dla wielu było jasne od początku. Wewnętrzna korespondencja Trybunału Konstytucyjnego w dowodzi, że co najmniej trzech sędziów brało udział w politycznej grze, która łamała Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej. Wśród tych sędziów jest prezes Rzepliński, wiceprezes Biernat i najbliższy współpracownik obu prezesów, sędzia Piotr Tuleja. Taka informacja powinna widnieć na samej górze informacyjnej hierarchii, ale stało się dokładnie odwrotnie. Zagrzebano sprawę, która w państwie prawa zakończyłaby się co najmniej postępowaniem dyscyplinarnym wobec sędziów.



share

W ciągu niecałego roku sejm przegłosował trzecią wersję ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Mało kto pamięta, że wszystkie trzy zdaniem prezesa Rzeplińskiego były niekonstytucyjnie, łącznie z tą pierwszą, którą Rzepliński z posłami PO napisał. Mówię o trzech niekonstytucyjnych ustawach, bo wyrok w sprawie tej ostatniej jest formalnością, zresztą starym zwyczajem został ogłoszony w mediach. Po zwołaniu tajnego posiedzenia, co wprawdzie jest dopuszczalne, ale Bóg jedyny wie, czemu miało służyć, prezes Rzepliński przedstawił pozostałym 9 sędziom swoją wykładnię. W ogóle nie będzie rozpatrywana konstytucyjność ustawy. Trybunał na mocy wcześniejszego wyroku, dotyczącego poprzedniej ustawy PiS, uzna za obowiązującą ustawę PO. Prezes Rzepliński rozciągnął rzymską zasadę res iudicata (powaga rzeczy osądzonej) jak swoje stare kalesony i tą kazuistyką postanowił w ekspresowym tempie wrzucić ustawę do kosza.

Strony