TW



share

Wracam raz jeszcze do sprawy niejakiego Luśni i jego współpracy z Antonim Macierewiczem, bo jest istotny powód, zupełnie pominięty w analizach paszkwilu Gazety Wyborczej. Gdy się bez emocji i z dystansu solidnie zastanowić, co się tak naprawdę wydarzyło, to niewiele doszukamy się konkretów związanych z racjonalnym działaniem. W gazecie zatrudniającej, przez wiele lat, na stanowisko redaktora TW „Ketmana”, współpraca z SB i znajomości z kapusiami były warunkiem zatrudnienia. Przekonał się o tym najboleśniej Bronisław Wildstein, który wyleciał z Wyborczej między innymi za to, że domagał się usunięcia z redakcji kapusia Maleszki. Michnik podjął charakterystyczną dla siebie decyzję, wyrzucił na bruk wroga donosicieli, zostawił na stanowisku i jeszcze później awansował, jednego z największych bydlaków, który nie tylko donosił, ale prawdopodobnie wystawił na śmierć śp. Stanisława Pyjasa.



share

Dziwna sprawa, ponieważ pierwszy raz zdarzyło mi się, że z kilku kanałów jednocześnie dostałem informacje o kulisach polityki rządu PiS. Co więcej dane pochodzą od ludzi poważnych, ale też trochę zagubionych i niedowierzających w to, co się dzieje. Mam wrażenie, że nie ma chętnych do napisania kilku prostych zdań, bo „można zaszkodzić”, no to sam się biorę za robotę. Bez obaw się biorę, z tej przyczyny, że zaszkodzić można w zupełnie inny sposób, na pewno nie ostrzeganiem przed ślepym torem. W przeciwieństwie do rozdygotanych i rozkraczonych publicystów, mnie nie interesuje estetyka odrywania złodzieja od koryta, dlatego nie znoszę tych wszystkich krytyk „PiS nie umie przekazać właściwego komunikatu”. Nie znaczy to oczywiście, że nie zatrudniłbym Bielana od zaraz, bo rzeczywiście nie zaszkodzi zadbać o osłonę medialną, chociaż w tych warunkach i tak ma to niewielki sens.



share

Z dobrze poinformowanego źródła otrzymałem wiadomość, że dzieją się rzeczy więcej niż dziwne. Oto jeden z największych przeciwników lustracji i grzebania w życiorysach, redaktor Sekielski, razem ze swoimi współpracownikami przemógł obrzydzenie i wybrał się do IPN. Efektem jego „obrzydliwego” rekonesansu ma być sensacja godna programu „Po prostu”. Sekielski szykuje materiał na Chrisa Cieszewskiego, rzekomo dogrzebał się w archiwach IPN do jakiś dokumentów, które, zdaniem byłego dziennikarza TVN i teraz TVP, wskazują na współpracę Chrisa Cieszewskiego z SB. Ówczesny Krzysztof Cieszewski miał w opinii Sekielskiego i jego współpracowników, jako TW „Nil”, podjąć współpracę z SB, w czasie gdy był studentem i należał do NSZ. We własnym imieniu chciałbym wyrazić głębokie i podwójne zdziwienie. Przede wszystkim dziwi mnie sam fakt, że Sekielski podejmuje się podobnej akcji poszukiwawczej w IPN, co przecież jest charakterystyczne dla „oszołomów” i „prawdziwych Polaków”.

Strony