tvn



share

Większość wątków degrengolady Durczoka zostało omówionych w oklepany sposób. Dwie sekundy po zatrzymaniu na podwójnym gazie było dla mnie jasne, że najwyżej 48 godzin upłynie i cała „narracja” zostanie odwrócona. Nie myliłem się, bo się nie mogłem mylić, od wczoraj mamy mieszankę laudacji i morze łez wylanych na „hejterów” niszczących „wspaniałego dziennikarza”. Takich zabiegów podejmują się wprawdzie postaci na poziomie Durczoka, choćby Hartman, czy Wieliński z GW, ale właśnie tak to działa. Niezwykle znamienne jest też milczenie TVN, wzmianki o Durczoku nie widziałem, a śledzę propagandystów przez kilka godzin dziennie.



share

Coś podobnego w przyrodzie nie funkcjonuje i jestem chyba jedynym publicystą, który mówi o tym otwarcie, w każdym razie nie przypominam sobie, aby ktoś jeszcze miał tyle... no właśnie, nie odwagi, ale zwykłej przyzwoitości. Nie istnieje i bardzo dobrze, że nie istnieje, bo nie ma nic gorszego od „dziennikarza obiektywnego”, a takich udawaczy jest wielu. Od dawna piszę, że trudno o coś bardziej żenującego niż listy otwarte jednego dziennikarza do drugiego dziennikarza, z pretensjami o obiektywizm, dlatego nie będę przytaczał żadnych nazwisk i nie zamierzam wchodzić w te buty.



share

Zupełnie do mnie nie przemawiają rytualne ostrzeżenia, że nie można lekceważyć „opozycji”, bo tak się przegrywa wybory. W kategorii opozycja polityczna nie ma w tej chwili kogo szanować i z kim się liczyć,. Mamy tam jedną wielka degrengoladę, o której pisałem już kilka razy, to nie będę truł ponad miarę. Oni nie są zdolni do podjęcia walki, co dopiero do zwycięstwa. Jestem spokojny jak niemowlę po kaszce, że niczego nowego, przełomowego i „gejmczendżerowego” w wykonaniu Schetyny i całej ferajny nie zobaczymy. Na płaszczyźnie politycznej PiS będzie walczył sam ze sobą, co wcale nie jest łatwe i jeśli już wskazywać na słaby politycznie punkt, to właśnie w tym miejscu.

Strony