tvn



share

Czego jak czego, ale bezczelności i pyskatej natury raczej nie wypada mi odmówić. Staram się również grać słowem, by pobudzać szare komórki, ale mam swoje pyskate granice, mam swoje zasady, swoje ramy środków wyrazu. Werbalnie, pod wpływem emocji, mógłbym przekroczyć i tę granicę, którą przekroczył Grzegorz Braun, ale na pewno nie przekroczyłbym w taki sposób jak to zrobił Braun. Być może słowo potrafi zabić, tak twierdzą co bardziej wrażliwi moralizatorzy, pewne natomiast jest to, że zabijanie polegające na zabijaniu zabija. Kieruję to zdanie, które brzmi pozornie idiotycznie do wszystkich rozgorączkowanych, tak właśnie wygląda zabijanie, zabijanie najzwyczajniej w świecie zabija. Warto sobie polać rozpalony łeb kubłem zimnej wody zanim się palnie apel wzywający do zabijania, w dodatku bezsensownego, a gdy już się palnie, to pokornie swoje słowa należy odszczekać albo konsekwentnie zabić, czemu z kolei powinna zapobiegać prewencja w postaci pierdla.



share

Hitem weekendu okazał się mail wewnętrzny TVN opublikowany przez Witolda Gadowskiego, który można przeczytać między innymi tutaj: http://wgadowsk... Zapoznałem się z ta instrukcją i sam nie wiem jak mam się zachować. Zawsze staram się pisać tak, żeby tekst był samodzielnym stanowiskiem autora, ale teraz muszę odesłać do odnośnika, bo obawiam się, że bez męczarni związanych z odczytaniem wytycznych TVN będzie trudno przyznać lub odmówić racji jakiemukolwiek dekodowaniu kryptogramu. Nie powiem, że polecam, ale z ciężkim sercem odsyłam do źródłowego grypsu, dopiero po takim wstępie będzie można skonfrontować tak zwaną rzeczywistość.



share

Łezka w oku mi się zakręciła jak na wspomnienie „resoraków” z Pewexu, ale to złe porównanie. Znacznie lepszym jest pierwszy w Polsce „tokszoł”, który prowadził bardzo dziwny człowiek, dziś znany jako specjalista od Czechów. Ów człowiek nazywa się Mariusz Szczygieł i w telewizji Zygmunta Solorza, tego samego co ma trzy nazwiska i bogatą kartę współpracy z SB, prowadził swoją „Drzyzgę”. Sposób prowadzenia miał niezwykle zabawny, tak śmieszy, że młody Stuhr miał gotowy scenariusz do skeczu. Mariusz potrafił zaprosić do studia panią Zenobię z taśmy FSO i pytać o to jak przebiega jej życie seksualne. Pani Zenobio, no i co, lubi pani sobie zaszaleć? Tak panie Mariuszu, kocham swojego męża i to on mnie namówił do trójkąta. A jak panią namówił, tak normalnie, czy może trochę inaczej? Tak normalnie.

Strony