społeczeństwo



share

Właściwie
to zamysłem moim było dopuszczenie się tego wpisu przed świętami,
zrezygnowałem jednak sądząc, że trochę za smutny. Tak naprawdę,
to wolę tutaj czytać. Robię to z pewną pasją i rzadko jestem
zawiedziony tym, co tu znajduję. Prawie nie zabieram tu głosu,
wychodząc z założenia, że moje poglądy nie są drastycznie inne
od tych jakie tutaj są publikowane, a inni robią to w sposób dla
mnie nieosiągalny. W życiu codziennym jestem raczej cenionym przez
nielicznych słuchaczem (choć gadułą), ale na poważnie głos
zabieram raczej w sprawach, w których sadzę, że moja wiedza jest
więcej niż przeciętna.Jedynego
do tej pory wpisu dopuściłem się bodajże we wrześniu ubiegłego
roku. Wpis dotyczył tragedii na kopalni Wujek-Śląsk. Tragiczne to
wydarzenie odbiło się szerokim echem, ale z biegiem czasu zostało



share

Mam dwoje oczu, uszu, dwie ręce i dwie nogi; mam dwie nerki, jądra też mam dwa, dwa płuca i dwa razy tę samą ilość żeber po dwóch stronach siebie. Mam jedną głowę w niej alter ego i dwie półkole – lewa i prawa, lub, jeśli komuś to przeszkadza, prawa i lewa, ale dwie.
I dalej; dwa płaty skroniowe i jeden rdzeń, cokolwiek to znaczy.
Mam tylko jeden, skostniały wiekiem, kręgosłup, który nie przywykł do nadmiernego wysiłku czapkowania przed kimkolwiek, owszem moja (nienaganna, he he) grzeczność (znowu he he he) tak, kłania się uprzejmie ludziom równie miłym i grzecznym jak ja (heh-ehe).



share

Z wielkim zdumieniem, oczy z totalnego osłupienia przecierając, przeczytałem onegdaj informację, że Kancelaria miłościwie nam panującego, demokratycznie wybranego Prezydenta poszukuje w trybie pilnym firmy ochroniarskiej do pilnowania swych włości na ulicy Wiejskiej.
Przedstawiciele Biura Ochrony Rządu, którzy się tą, jak widać absolutnie niezbędną dla bezpieczeństwa głowy naszego państwa działalnościa zajmowali dotąd, stwierdzili bardzo rozsądnie :
- " Szkoda by dobrze wyszkoleni funkcjonariusze ochraniali okolice Kancelarii Prezydenta, jeśli są w środku budynku, a wraz z nimi monitoruje go i policja i Straż Marszałkowska"
W dawnych, ponurych, siermiężnych czasach totalnego reżimu, komuną dziś powszechnie zwanego, kiedy to pacholęciem będąc mieszkałem na Saskiej Kępie, codziennie prawie widywałem starszego, łysawego jegomościa w grubych, rogowych okularach spokojnie i statecznie wyprowadzającego pieska do Parku Skaryszewskiego.

Strony