sondaże



share

Długo nie musiałem czekać na spełnienie życzeń, dzień po zamówieniu pojawił się sondaż dla TVN, co oznacza, że prawie mamy CBOS. Spod ziemi wyrósł mąż stanu Donald Tusk i w ten sposób jeden z możliwych scenariuszy realizuje się na naszych oczach. Przestrzegałem, że tak właśnie może się zdarzyć, ale to nie ja wykrakałem, takie są narzędzia pracy w RPIII, które musiały zostać użyte. Czasami ludzie mnie proszą o ekspertyzę socjologiczną do tego, co się wokół dzieje, ale jak wiele razy powtarzałem po pierwsze jestem amatorem, chociaż dyplomowanym, po drugie socjologia to paranauka, po trzecie, żeby cokolwiek analizować trzeba mieć dane, nie dezinformujące statystyki. Jeśli ktoś mi wskaże ile w sondażu dla TVN jest zamówienia, a ile zdrowej metodologii wówczas dałoby się coś rozsądnego napisać, tylko w takim przypadku właściwie każdy myślący człowiek da sobie radę. Mamy to co mamy i znów przychodzi kombinować. Proponuje następującą kombinację.



share

Pierwotnie miałem zamiar dalej się pastwić nad „współczesnymi endekami”, do czego zachęcił mnie artykuł na niezalezna.pl, który udokumentował to, co było oczywiste, a więc popieranie putinowskiego bolszewizmu przez RN, ale zmieniłem zdanie. Nie będę pompował tlenu w trupa, zachęcam jednak do solidnego przyjrzenia się całej tej maskaradzie pod auspicjami WSI-GRU, bo żal patrzeć, gdy inteligentni ludzie powodowani wartościami, które również podzielam, dają się nabierać jak dzieci i jeszcze krzyczą, że to widzący nagiego króla są ślepi. Plany się zmieniły chociaż tematyka w zasadzie pozostaje ta sama. Jak nigdy czekam na serię sondaży partyjnych, ponieważ pierwszy raz od dłuższego czasu zabrakło w przestrzeni medialnej masowego otępienia i propagandy ukierunkowanej na jeden cel.



share

Pora odpocząć od Majdanu, ale jeszcze kilka zdań muszę napisać, że przejść do części właściwej felietonu. Ukraiński zryw pokazał, że dzieje się coś poza systemem politycznym, taki powrót do wspólnoty plemiennej, często wyśmiewanej, bo magowie polityki koncesjonowanej zdają sobie sprawę jaki we wspólnocie drzemie potencjał. Wystarczy popatrzeć na miny Komorowskiego, Tuska i nawet Sikorskiego, któremu Majdan szybko wybił sukces z głowy, żeby wiedzieć, co w tych przerażonych głowach siedzi. Oni, ci słynni Oni, daliby sporo i kto wie, czy nawet nie ze swojego portfela, żeby obraz ukraińskiej wspólnoty plemiennej zatarł się jak najszybciej. Problem polega na tym, że tak się zrobić nie da i dlatego przerażani „demokraci europejscy” z całą pewnością siedzą teraz w gabinetach i w bólach rodzą „narrację”. Cała sztuka polega na przekuciu niebezpiecznego wzorca ukraińskiego w peerelowskie byle co.

Strony