służby



share

Wczoraj sobie żartowałem, że sfrustrowany Irańczyk wzorujący się na Breiviku kupił Glocka i 300 naboi przez Internet. Dziś policja niemiecka w oficjalnym komunikacie oświadczyła, że nie ma w tym nic śmiesznego. Jeden z niemieckich szefów służb, proszę mnie nie pytać jak się nazywał i jakie służby reprezentował, bo za dwa dni nikogo to nie będzie interesować, powiedział, że Glocka ze spiłowanymi numerami można kupić przez stronę internetową. Zdarzyło się też w trakcie konferencji niemieckich służb coś normalnego. Oficjalnie wykluczono, że „amok” (tak teraz Niemcy nazywają terrorystów) inspirował się Breivikiem. Polskie media pominęły tę drugą i niepotrzebną część oświadczenia i u nas nadal obowiązuje model Sorosa – neonazista strzelał do lesbijek. Poukładałem sobie te ulotki w jedną interpretację i od razu zaatakowały mnie dwa skojarzenia. Pierwsza uderzyła po zmysłach szeroko nagłośniona inspiracja.



share

Przez ostatnie tygodnie byliśmy świadkami oczekiwania na to co dzieje się właśnie teraz , czyli ponownego otwarcia sprawy katastrofy smoleńskiej. O tym ,że wszyscy na w/w otwarcie oczekiwali świadczy przebieg  dotychczasowego sporu politycznego.  W wojsku mówi się na takie działania "rozpoznanie bojem".
"Taka głupia to ja już nie jestem , może głupia ,ale taka to już nie" i czego by nie powiedzieć to konfraternia , która przez ostatnie lata rządziła Polską nie była bandą idiotów ( no w każdym razie w części zarządzającej i nie mam na myśli rządu).  Chodzi mi o to , iż towarzystwo , które praktycznie bezboleśnie potrafiło przedzieżgnąć się  z wypróbowanych w boju z reakcją najlepszych synów partii w strażników demokracji i obrońców wolności obywatelskich raz już przećwiczyło manewr zmiany władzy z naszej na jeszcze bardziej naszejszą .



share

Wiadomość o śmierci słynnego „doktora Jana” z całą pewnością wywołała sensację w wielu środowiskach, ale jestem więcej niż pewien, że pierwsze „teorie spiskowe” nie powstały w prawicowych mediach. Oczyma wyobraźni widzę dziesiątki biznesmenów, polityków, dziennikarzy i pozostałe osoby ze świecznika, które teraz zadają sobie jedno pytanie. Kto się na to odważył i co to ma znaczyć? Nie Antoni Macierewicz, tylko Aleksander Kwaśniewski siedzi jak na szpilkach i myśli dlaczego „podrzucili pijaczka pod koła”. O to samo pytają rozmaici ludzie z branży, związani i niezwiązani z Kulczykiem, a wszyscy razem z rozdziawionymi gębami rozglądają się wokół siebie. I mało ważne jaka jest prawda o „zawale” oligarchy z PRL-u, właśnie w tym rzecz, że towarzystwo może się jedynie domyślać, skąd powiało taką grozą i w jakim kierunku ustawić żagle. Śmierć Kulczyka jest symbolicznym nahajem, bez względu na okoliczności zgonu i bzdury wypowiadane w telewizji.

Strony