sejm



share

PSL kolejny raz przebąkuje o przyspieszonych wyborach. Oczywiście ustami Kłopotka Eugeniusza. Którego dziennikarze już dawno namaścili na nowego Palikota. A ja uprzejmie donoszę, że nie on jeden. Przebąkuje, znaczy się. Inni robią to dyskretnie, anonimowo, w stolicy i na prowincji. Nie tylko w imieniu mniejszego koalicjanta. W obecności moich uszu zdarzyło się to po raz pierwszy zaraz po inauguracji powakacyjnego sezonu politycznego. Zgodnym chórem jednak zaprzeczają, jakoby przyczyna leżała w koalicyjnej rodzinie. Obalając tym samym hipotezę Bielana Adama. Którą ów przenikliwy doktor-korkociąg wysnuł z (patrz: internetowy słownik angielsko-polski "Tłumacz") i publicznie głosił na okoliczność piterowo-kłopotkowej awanturki. Koalicyjni mówią (jeśli mówią) zgodnie: jak długo można się bujać, udając, że rządzimy! Że niby czekanie na kolejne weto prezydenta zniechęca do pracy.

Strony