Schetyna



share

Często skomplikowane zagadki rozwiązują się banałem. Wczoraj się zastanawiałem, co sprawia, że Komorowski kompromituje się seriami i dziś chyba pojawiła się pełna odpowiedź. Połączenie prowokacji, bo przecież nie propozycji rozwiązania sprawy, z której Komorowski swego czasu zrobił przygnębiający spektakl z udziałem Andrzeja Hadacza, z listem Schetyny wysłanym do Moskwy w sprawie wraku, nie pozostawia złudzeń. Pałac prezydencki zbuduje kampanię nie na własnej aktywności, ale próbie wyprowadzenia z równowagi przeciwnika, co w przeszłości udawało się wielokrotnie. Smoleńsk stał się celem numer jeden i przerobiony na pałkę będzie okładał nie tylko Kaczyńskiego. Równie łatwym celem jest Andrzej Duda, człowiek z kancelarii Lecha Kaczyńskiego, któremu będzie bardzo trudno unikać odpowiedzi na rozmaite, seriami wypowiadane pytania.



share

W nawale informacji rzadko jest okazja wrócić do starych tematów, ale w przypadku „antyradzieckich” wypowiedzi Schetyny stare staje się nowym. Parę tygodni temu znany wrocławski „biznesmen” powiedział, że to Ukraińcy wyzwalali „Auschwitz” i trudno było nie pochwalić tak unikalnej wypowiedzi. Pisząc o tym starałem się zrozumieć motywacje i z ówczesną minimalną wiedzą wyszło mi, że po prostu pan Grzesiek przypomina się politycznie i szykuje na miejsce Ewki premier. Dziś perspektywę mam nieco szerszą, jednak prawdę mówiąc wiedzy wcale nie przybyło i za chwilę będę sobie zgadywał. Nie umiem odpowiedzieć, co kieruje Schetyną, bo tu się naprawdę nic nie klei. Zacznijmy od niepodważalnych faktów. Dziecko wie, że Grzesiek trzyma z Bronkiem, a tan jak widomo siedzi po uszy w ruskich wpływach i żeby nie iść za daleko wystarczy wypowiedzieć trzy magiczne literki WSI.



share

Nie żartuję i myślę dokładnie tak, jak napisałem. Bardzo mi się podobało historyczne podsumowanie Schetyny dotyczące wyzwolenie obozu „Auschwitz” przez front ukraiński. Poezja i pełna klasa, ekstraliga można by rzec. Armia Czerwona na moment przestała być wyzwolicielska, ale ciągnęła się gdzieś za Ukraińcami. Porywczym i odwołującym się do „prawdy historycznej” chciałbym polać rozgrzane głowy wiaderkiem wody z lodem, chociaż podobne zabawy wyszły już z mody. Prawda historyczna jest taka, że od 1939 do 1945 roku nie było żadnych Niemców, ale na 5 lat narodzili się naziści. Inna prawda głosi, że w Katyniu nie doszło do żadnej zbrodni ludobójstwa, bo ta miała miejsce w „polskich obozach koncentracyjnych”. Od ładnych paru lat staram się powalczyć o polską prawdę historyczną, która w przeciwieństwie do wspomnianych nie wymaga większej korekty, wystarczy faktom przywrócić szacunek.

Strony