Schetyna



share

W nawale informacji rzadko jest okazja wrócić do starych tematów, ale w przypadku „antyradzieckich” wypowiedzi Schetyny stare staje się nowym. Parę tygodni temu znany wrocławski „biznesmen” powiedział, że to Ukraińcy wyzwalali „Auschwitz” i trudno było nie pochwalić tak unikalnej wypowiedzi. Pisząc o tym starałem się zrozumieć motywacje i z ówczesną minimalną wiedzą wyszło mi, że po prostu pan Grzesiek przypomina się politycznie i szykuje na miejsce Ewki premier. Dziś perspektywę mam nieco szerszą, jednak prawdę mówiąc wiedzy wcale nie przybyło i za chwilę będę sobie zgadywał. Nie umiem odpowiedzieć, co kieruje Schetyną, bo tu się naprawdę nic nie klei. Zacznijmy od niepodważalnych faktów. Dziecko wie, że Grzesiek trzyma z Bronkiem, a tan jak widomo siedzi po uszy w ruskich wpływach i żeby nie iść za daleko wystarczy wypowiedzieć trzy magiczne literki WSI.



share

Nie żartuję i myślę dokładnie tak, jak napisałem. Bardzo mi się podobało historyczne podsumowanie Schetyny dotyczące wyzwolenie obozu „Auschwitz” przez front ukraiński. Poezja i pełna klasa, ekstraliga można by rzec. Armia Czerwona na moment przestała być wyzwolicielska, ale ciągnęła się gdzieś za Ukraińcami. Porywczym i odwołującym się do „prawdy historycznej” chciałbym polać rozgrzane głowy wiaderkiem wody z lodem, chociaż podobne zabawy wyszły już z mody. Prawda historyczna jest taka, że od 1939 do 1945 roku nie było żadnych Niemców, ale na 5 lat narodzili się naziści. Inna prawda głosi, że w Katyniu nie doszło do żadnej zbrodni ludobójstwa, bo ta miała miejsce w „polskich obozach koncentracyjnych”. Od ładnych paru lat staram się powalczyć o polską prawdę historyczną, która w przeciwieństwie do wspomnianych nie wymaga większej korekty, wystarczy faktom przywrócić szacunek.



share

Ponownie odwołam się do konieczności krytycznej analizy wszystkiego, co nas otacza, nawet kosztem popełniania błędów i ślepych strzałów. Z tym, że nie dla asekuracji, ale potwierdzenia wcześniejszych opinii przywołuję swoje ulubione motto. Wczoraj napisałem, że trwa wojna w PO, w której czeka nas jeszcze niejeden zwrot i dziś podpisuję się pod każdym słowem. Ustalmy na wstępie to co wiemy z całą pewnością, ponieważ analizować, to nie to samo co strzelać na ślepo. Tusk stoi tam, gdzie stoi: Schetyna, Sikorski, Komorowski? Z całą pewnością nie? Scheda po Tusku i jednoczesna próba zachowania wpływów w PO przez Tuska, jest główną linią podziału i konfliktu w partii matce? Z całą pewnością tak. Czy Komorowski i Schetyna grają razem? Więcej niż pewne. Dołączył do nich Sikorski? Bardzo prawdopodobne, chociaż widzę Schetynę jako gwaranta interesów i pośrednika między Komorowskim i Sikorskim.

Strony