Schetyna



share

Pisma sądowe najczęściej zaczynają się od sławetnego: „Na wstępie zważyć należy…” i gdyby ten wstęp zastosować do konwencji Platformy Obywatelskiej, to niestety byłby problem z rozwinięciem. Cóż takiego zważyć należy po obejrzeniu kolejnego odcinka tej samej komedii. W krótkiej formie imprezę da się podsumować jednym starym dowcipem. Jakiś sabotażysta wymyślił i przeprowadził całe przedsięwzięcie, może Jacek Kurski, bo Misiek Kamiński siedzi na politycznej kanapie i się po… drapie. Ciężkie postawiłem sobie zadanie na niedzielę, decydując się na pisanie o niczym, ale służba nie drużba, poza tym mam zamiar wydobyć z tej roboty sporo przyjemności.



share

Specjalnie nie wdawałbym się w polemikę z ludźmi, którzy twierdzą, że zajmowanie się Platformą Obywatelską przypomina dewiację zwaną nekrofilią. Istnieje jednak druga grupa ludzi, która twierdzi, że PO to jednak ciągle największa obok PiS partia ze strukturami w całej Polsce. Postaram się pogodzić obie strony. Generalnie z PO nic nie będzie, jednoznacznie świadczą o tym kolejne ruchy zmierzające wyłącznie do zachowania garstki ludzi na resztkach tratwy z odpadającymi deskami. Niemniej nic nowego na horyzoncie się nie pojawia i dlatego dopóki się da PO będzie używana do politycznych rozgrywek. Dziś mieliśmy jedną z takich batalii i znów serce roście, bo należy patrzeć na dymisje w warszawskim ratuszu zupełnie inaczej niż z emocjonalnym oburzeniem. Mnie najbardziej zainteresowały dwie rzeczy, po pierwsze to nie prawda, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nie podała się do dymisji, jak najbardziej się podała.



share

Z PO wyleciało trzech członków: Kamiński, Protasiewicz, Huskowski. Rozłam, wojna? Nie sadzę, raczej kontynuacja rozkładu, ale po kolei. W dynamice zdarzeń przelotny, a nawet i uważny kibic polityczny traci orientację i nie jest to żadna krytyka, po prostu ludzka pamięć ma swoje ograniczenia. Tak się szczęśliwie złożyło, że zapamiętałem pewien epizod, który sam w sobie nie ma znaczenia, ale w kontekście rzekomej czystki w PO pokazuje problem Schetyny w pigułce. Parę miesięcy temu Grzesiek zakończył wywiad z dziennikarką TVN zerwaniem kabla i trzaśnięciem drzwiami. Trzymał się dość dzielnie przy zdawaniu trudnych pytań, do czasu gdy usłyszał, że brakuje mu charyzmy. Główne media nie ruszyły tematu, ale te mniejsze szeroko komentowały zajście, chociaż nie do końca wiedziały, co komentują. Nie wiedziałem i ja, dopóki nie przyszła kolejna informacja.

Strony