SB



share

Diabeł zawsze tkwi w tym samym miejscu i po wstępnym zapoznaniu się z projektem PiS dotyczącym esbeckich emerytur miałbym sporo dodatkowych życzeń. Główne założenie jest takie, że esbek nie może dostać więcej niż w tej chwili wynosi średnia emerytura. Jak to z tymi średnimi bywa wszyscy wiemy. Nikt nigdy nie widział takiego portfela, jaki„średnio” pokazują w telewizji i na wykresach. Według danych ów magiczny wskaźnik wynosi 2100 zł, co oznacza, że w tej chwili niejedna babcia i dziadek z dostępem do Internetu złapali się za głowę. Realnie polski emeryt do podobnej kwoty się nie zbliża i najmniej dwóch musi się złożyć na 2100 zł. A jak wygląda średnia esbecka? Żadnych niespodzianek, oni mają 3200 zł od listonosza. Takie średnie uposażenie uzyskuje około 10 tysięcy dawnych funkcjonariuszy tajnych służb PRL, z czego około 120 najwyższych rangą pobiera ponad 10 tysięcy.



share

Z każdego idioty da się zrobić geniusza i z każdego geniusza idiotę, jest to prawda tak stara, że przyszła na świat na długo przed mediami i nawet drukiem. Wystarczy otworzyć encyklopedię na stronach Imperium Rzymskiego, by zobaczyć, że na tronach zasiadali idioci, w dosłownym tego słowa znaczeniu. I odwrotnie, z Kopernika robiono człowieka niespełna rozumu za jego życia i szmat czasu po jego śmierci. Warto zatem ostrożnie podchodzić do gotowych produktów przedstawianych do publicznej wiadomości, którym się nie odrywa metek. Proszę Państwa oto idiota, a tutaj mamy produkt z najwyższej półki, czyli geniusz. Zawsze i wszędzie trzeba się sto razy zastanowić obejrzeć egzemplarz z każdej strony, zanim się kupi kota w worku. W przypadku Ryszarda Petru podobne dylematy nie istnieją, wprawdzie próbowano z niego zrobić geniusza, ale trwało to ułamek sekundy, dopóki się Ryszard nie odezwał.



share

Trudna sztuka analogii, jest w RPIII gwałcona nieustannie i celowo sprowadzana do absurdu, bo takie jest podstawowe narzędzie relatywizmu. Porównuje się wszystko ze wszystkim i wszystkich ze wszystkimi, tak wygląda taśma produkcyjna, na której mózgi przerabia się na wodę. Wieść o tym, że aktor Jerzy Zelnik tuż po odebraniu dowodu przez klika lat miał kontakty z SB, natychmiast została porównana z donoszeniem Wałęsy na swoich kolegów za pieniądze. Co te dwie sprawy rzeczywiście łączy. Istnieją trzy kryteria wspólne. Na pierwszym miejscu fakty i tutaj siłą rzeczy kończy się dyskusja. Faktem jest, że Jerzy Zelnik podpisał kwit zobowiązujący do współpracy z SB i to samo zrobił Wałęsa. Po drugie ocena faktów, która też musi być tożsama. Chluby nikomu współpraca z SB nie przynosi i wszelkie próby relatywizowania godne są najwyższej pogardy.

Strony