salon



share

Znany, blisko pięćdziesięcioletni celebryta, minstreamowy dziennikarz i pisarz, który zadebiutował w stanie wojennym w tygodniku „Odgłosy”, został nieformalnym liderem rodzącego się „Ruchu Narodowego”. Jak twierdzi Kuba Wojewódzki jego aktywność jest protestem wobec zabetonowanej sceny politycznej, na której dwie nienawidzące się formacje prowadzą jałowy spór blokujący budowanie nowoczesnej endeckiej Polski. Kuba Wojewódzki nazwał swój projekt we właściwy dla siebie sposób: „Wyruchać Kaczora” i bardzo szybko rozpoczęła się ożywiona dyskusja, czy taka forma, choć niewątpliwie zwraca uwagę na najistotniejsze problemy Polaków, jest dopuszczalna w cywilizowanej polemice. Ledwie opadł kurz i zamknęły się drzwi sali sadowej po evencie „Zgwałcić Ukrainki”, a już niepokorny lider opinii rozpoczął kolejną kontrowersyjną debatę wokół, której pojawiają się znane z przeszłości argumenty.



share

Burdel płonie na całego, ale kto się przy tym ogniu ogrzeje jeszcze nie widomo, za to ujawniły się pierwsze ofiary ciężkich poparzeń. Wałęsa zawsze był napakowany megalomanią, która zrywała mu wszelki hamulce, ale dziś jest najgorszy moment dla Wałęsy, by się megalomanią napawać. Właśnie traci swoje zaplecze, które go wykorzystywało jako „obwoźną legendę Solidarności” i jak zwykle nie zauważa, że pewien etap dziejowy się kończy. PO i wieczny halabardnik Wałęsy, były Donald Tusk, ma zupełnie inne problemy niż zajmowanie się kapryśną gwiazdą, po wtóre Wałęsa ugryzł rękę, która jeść dawała, po trzecie narobił na środku salonu. Są pewne świętości, których się nie dotyka, a jedną z najważniejszych jest omerta związana z „przepastnymi archiwami SB”. No i na końcu serii głupstw znajduje się błąd katastrofalny w skutkach. Ostatnią rzeczą, jaką Wałęsa powinien robić jest przypominanie i wznawianie ostrej dyskusji na temat agentów w Solidarności.



share

Ostatnio ze wszystkich stron słyszę, że mam naturalny albo wypracowany dar do produkowania sobie wrogów i w ogóle mi nie wychodzi włażenie w dupę. W sposób naturalny czuję się dowartościowany, ale po satysfakcji, i wcale nie żartuję, pierwszy raz od dłuższego czasu czuję trochę lęku. Ten stan wziął się jak zwykle z mojego szacunku do mądrości życiowych. Gdy trzeci z kolei mówi ci, że jesteś pijany, idź spać. Nie pójdę, nie oszukam natury, zrobię sobie wroga. Miedzy jednym i dziesiątym zajęciem postanowiłem, że w wolnej chwili wrócę do fanaberii Ziemkiewicza, bo ta fanaberia nie dawała mi spokoju. Zacznę bezczelnie, nie czytałem i nie zamierzam czytać nowych projektów Ziemkiewicza, które mają się opierać ma „nowoczesnym endeku”. Projekt jednoznacznie kojarzy mi się z awangardowym konserwatystą, europejskim Polakiem i schabowym z kury. Bezczelność wyniosłem z trudnej odpowiedzi na proste pytanie.

Strony