sądy



share

Pasjonuje się cyklem medialnym, bo to jest takie zjawisko, które tłumaczy wiele innych procesów i to w skondensowanej postaci. Jarosław Kaczyński powinien dostać tytuł honorowego profesora filologii polskiej. Liczba, a właściwie ilość słów i zwrotów, jakie wypromował i utrwalił w mowie ojczystej jest naprawdę imponująca i nieodgadniona. Moja propozycja nadania tytułu nie do końca jest żartem, gdyby środowisko naukowe nie było taką samą peerelowską kastą jak środowisko prawników, to Kaczyński już dawno zostałby wyróżniony. Zejdźmy jednak na ziemię i porozmawiajmy o wspomnianym cyklu.



share

Zacznę optymistycznie i wdzięcznie. Trzy lata temu w życiu bym nie pomyślał, że jakiekolwiek reformy sądownicze, poza kosmetyką znaną z ubiegłych lat, są możliwe. Przyznam się, że deklaracje PiS w tym zakresie, podobnie zresztą jak cofnięcie wieku emerytalnego i 500+, traktowałem jako coś, co pozwoli wygrać wybory, a potem to się o sprawach zapomni. Wiadomo już, że mój pesymizm był nieuzasadniony, dwie pierwsze deklaracje zostały wypełnione, trzecia wbrew marudzącym właśnie się wypełnia.



share

Od kilku tygodni krążą po Internecie rewelacje na temat rzekomej bomby jaka ma wybuchnąć we wrześniu. Plotki te sugerują, że Andrzej Duda „otrzyma cios, po którym się nie podniesie”. Przeżyłem takich i jeszcze głupszych sensacji na tyle dużo, że jedynie się uśmiecham pod nosem, ale być może tą bomba jest zmiana retoryki Andrzeja Dudy. Gołym okiem widać i gołym uchem słychać, że prezydent objeżdżając Polskę i wygłaszając swoje lokalna orędzia w zasadzie mówi jak Jarosław Kaczyński. Co więcej po serii ostrych ataków na Sąd Najwyższy, przyszły ataki na Unię Europejską.

Strony