sądy



share

Komedia wokół Trybunału Konstytucyjnego nie jest środkiem stylistycznym, tylko komedią podręcznikową i dokładnie o to Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz Prezydentowi Andrzejowi Dudzie chodziło. Proszę zauważyć, że Kaczyński w ogóle się nie odzywa, z kolei Prezydent w krótkich prawnych słowach sprowadził towarzystwo na ziemię. Dziś z panem prezesem Trybunału dyskutuje kto? Od wielkiego dzwonu Beata Kempa, czasami odezwie się rzecznik, ale generalnie posłowie PiS i nigdy Premier. Efekt musiał być komediowy, skoro urzędnicy niższego szczebla i posłowie tresują prezesa TK. Rzepliński co i rusz tłumaczy się z własnych kompromitacji, które sam prowokuje. Przeciętny Polak z prawa rozumie tyle, co wilk wyczyta z gwiazd, jednak podstawowe terminy zapadają w pamięć najbardziej opornym. Nie można być sędzią we własnej sprawie, nie można łamać konstytucji i przepisów prawa. Co tymczasem od kilku tygodni zajmuje TK?



share

Kolejność może wydawać dziwna, ale nie jest przypadkowa. W 99 na 100 spraw, które zostały nagłośnione w mediach, sądy powielały zamierzone błędy prokuratury i wydawały wyroki, które wcześnie zapadły w mediach. Przykłady można mnożyć, ale flagowym jest oczywiście Sawicka, która na oczach całej Polski skasowała reklamówkę z gotówką, a potem została ofiarą nieszczęśliwej miłości w państwie policyjnym. Z drugiej strony mamy inne niebezpieczeństwo polegające na słynnym TKM. Narażając się nie tyle na krytykę, co na wykluczenie, broniłem i bronić będę żałosnych „artystów” takich jak, Doda czy Nergal. „Satanista” podarł Biblię i nabluzgał niczym żul, niemniej każdy na zamkniętej imprezie może sobie wygadywać i odstawiać najgłupsze popisy, o ile nikomu nie robi krzywdy.



share

Głowy nie dam, czy to było w liceum, czy w podstawówce, w każdym razie pamiętam doskonale Panią sprzątaczkę. Mieliśmy swoje szkolne potrzeby i pomysły, które wymagały pobrania kluczy do poszczególnych pomieszczeń, jak sala gimnastyczna, czy magazynek ze sprzętem sportowym gdzie leżały piłki. Pani sprzątaczka była przyjezdna i mniej więcej co drugi raz wypowiadała sakramentalne słowa: „ale ja do pociągu zaraz muszę”. I co jej zrobisz, zwłaszcza, że prócz dramatycznych słów zawsze miała w oczach jakąś tęsknotę i błaganie, by się pochylić na jej podłym życiem, które ma przez całe życie. Litowaliśmy się i wkurzali na jednym oddechu, a na końcu była już tylko bezsilność zamieniona na kupę śmiechu. Po 25 latach czuję się dokładnie tak samo, ale nie w zderzeniu ze szkolnymi zmaganiami z Panią sprzątaczką, tylko w relacjach z wymiarem sprawiedliwości. Gdzieś kiedyś przeczytałem, że w Niemczech jest o połowę mniej sędziów i trzy razy szybciej rozpatruje się sprawy.

Strony