sądy



share

Ostatnia faza „Rewolucji 1000 kanapek” zgodnie z mechanizmem rewolucyjnym zamieniła się w komedię. Dziś mamy nowe odsłony i skecze, głównie w akcie poświęconym procedurom i prawu. Rano wyrwał się prezes „Iustitia”, kółka gospodyń wiejskich, które działa przy sądach powszechnych. Stanowczo oświadczył, że nie będzie akceptował wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Jeszcze przed południem i po wypowiedzi Zbigniewa Ziobro, że tacy sędziowie pójdą pod sąd dyscyplinarny, prezes kółka gospodyń wiejskich wydał nowe oświadczenie, a w nim zapewniał, że został źle zrozumiany i nie ma sprawy. Takich komediowych scenek wyprodukowano na potrzeby rewolucji kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt.



share

Przykładów na to, co się dzieje w sądach RP III mamy każdego dnia pod dostatkiem. Zwykle sprawy dotyczą krzywdzenia tak zwanych „zwykłych obywateli”, którzy w sądach mają dla wielu sędziów mniejszą wartość niż długopis służący do podpisywania wyroków. Trzeba przyznać rację, a właściwie nie ma sensu dyskutować z opinią, że każdy kraj zmaga się z patologią w sądownictwie, ale w RP III skala i wymiar patologii jest naprawdę oryginalny. W krajach nazywanych zachodnimi z reguły wygląda to tak, że wysoko postawiony polityk albo w ogóle nie staje przed sądem albo staje w celach PR-owych i po uniewinnieniu robi za męczennika. Taką patologię znają chyba wszyscy i sympatia „zwykłych obywateli” nigdy nie leży po stronie wyniosłych, bezczelnych polityków. Jak to wygląda w Polsce? Zacznijmy od tego, że jako praktyk doskonale znam ból pozwanego/oskarżonego, wiem też, że wynik procesu można poznać już w momencie, gdy wylosujemy sędziego.



share

Wymiar sprawiedliwości nie daje odpocząć i nie bierze udziału w rozgrywkach sezonu ogórkowego. Jeszcze ciepły wyrok sądu cywilnego w sprawie naruszenia dóbr osobistych pani Janowskiej (Głodek), wywołał lawinę komentarzy, co nie jest niczym nowym, ale sam wyrok to niestety absolutna premiera. Wydawca „Super Expressu” ma zapłacić 150 tysięcy kary i to jeszcze nie wszystko, bo niematerialną formą zadośćuczynienia ma być 30 kolejnych okładek z przeprosinami, czego domagał się mecenas… Roman Giertych. Odsapnijmy na chwilkę od tego kuriozum, które nie miałoby najmniejszych szans na zaistnienie w krajach szanujących wolność słowa ponad wszystko i wróćmy do innej sprawy. Parę dni temu Gazeta Wyborcza wygrała proces w I instancji. Sąd oddalił pozew PiS o naruszenie dóbr partii PiS. Mój komentarz do wyroku zawierał się w 140 znakach i brzmiał następująco: „W procesie GW przeciw PiS zdecydowanie jestem po stronie GW”.

Strony