sądownictwo



share

W zasadzie w pełni zasłużyłem na swój marny los, bo nim sam się zetknąłem z „wymiarem sprawiedliwości” z bardzo dużym dystansem, a bywało, że z kpiną podchodziłem do opowieści ludzi, którzy przez sądy zostali zniszczeni. Nie inaczej potraktowano moje opisy potyczek z Jurkiem (już jesteśmy na Ty). Gdy pisałem, że to, co się dzieje na sali sądowej jest nieprawdopodobnym cyrkiem i w rolach clownów najczęściej występują składy sędziowskie, reakcja zawsze była ta sama - pusty, głupi śmiech i „frustracja”, którą mnie częstowano na każdym kroku. Nigdy nie zrozumie ten, kto nie widział i nie słyszał na własne oczy. Dzięki komisji śledczej w sprawie Amber Gold wszyscy mają niepowtarzalną okazję zweryfikować „wymiar sprawiedliwości” od środka.



share

Nie rozumiem i nie podzielam pesymizmu analityków, w tym takich, których bardzo szanuję i daleko mi do ich wiedzy. Czarne scenariusze rozpisywane przez pesymistów mówią, że w Trybunale Konstytucyjnym ciągle będzie walka i nic się nie zmieni. Dobrze się to czyta, jak każdą sensację, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że Trybunał Konstytucyjny już jest „opanowany” i w najmniejszym stopniu nie zagraża wyczekiwanej ustawie o sądownictwie. Wczoraj wprawdzie doszło do desperackiej i jednocześnie żałosnej próby powołania kandydatów na prezesa, ale kto się orientuje w niuansach prawnych, ten wie, że to była biała flaga wywieszona przez Rzeplińskiego.



share

Dotąd z politowaniem przysłuchiwałem się internetowym zapowiedziom, które wieszczyły, że już lada chwila Kaczyński wsadzi do więzienia Tuska. Ludzie często dodają sobie odwagi rytualnymi okrzykami, w które nie do końca lub wcale nie wierzą. Wielu chciało odreagować prawie 10 lat kłamstw, bezprawia i poczucia bezsilności, stąd też powszechne domaganie się elementarnej sprawiedliwości. Niestety w polityce i w życiu sprawiedliwość w jakiejkolwiek postaci rzadko gości i nie bardzo chciało mi się wierzyć, że PiS porwie się na takie „szaleństwo”, jak wsadzenie do paki samego „prezydenta Europy”. Powodów, dla których ta operacja jest ryzykowna, można wskazać bez liku, a główny to oczywiście niebywały rwetes, jaki się podniesie nie tylko w Polsce. Z tym sobie Polska wreszcie zaczęła radzić, co widać po ignorowaniu Komisji Europejskiej i wywodów brukselskich lewaków, ale jest druga przeszkoda.

Strony