sądownictwo



share

Przepraszam, że tak często nadużywam argumentu w postaci praktyki procesowej, ale w tym przypadku jest to naprawdę przydatne. Pojawiła się informacja, że Sąd Okręgowy w Gdańsku, ten sam, który zgubił, a potem cudownie odnalazł dowody w sprawie Amber Gold, wziął i się pomylił. Ba! Żeby to sąd się pomylił i przyznał do błędu, to mielibyśmy prawdziwy cud, nic z tych rzeczy. Nie sąd, ale sekretarz sądu się pomylił i wezwał Małgorzatę Wassermann na świadka w sprawie z powództwa „biznesmena” Mariusa Olecha. Ów biznesmen pozwał dziennikarzy „Wprost” za powiązanie go z aferą Amber Gold, ale to tak na marginesie i dla porządku podaję. Proszę Państwa zapewniam Was, że gdański sąd nie kłamie w sprawie omyłkowego wezwania Małgorzaty Wassermann, ale robi sobie jaja w żywe oczy i liczy, że większość obywateli jest głupsza niż ustawa przewiduje.



share

Trzy wydarzenia sądowe, w zaledwie 24 godziny, pokazały w jakim miejscu jesteśmy i z jakim sądownictwem mamy do czynienia. Zewsząd słyszy się argumenty, że nie można wyciągać wniosków na podstawie jednostkowych przypadków, przecież większość sędziów jest uczciwa i kompetentna. Jedna z dyżurnych bzdur i po porostu zwyczajny fałsz, który krąży w przestrzeni publicznej i miesza maluczkim w głowach. Prosta myśl oparta na żelaznej logice daje jasną wykładnię, gdyby większość sędziów była uczciwa i kompetentna, to nie mielibyśmy takich problemów w sądownictwie, jakie się każdego dnia ujawniają. Mniejszość i to zdecydowana, zachowuje się jak sędziowie, reszta to „nadzwyczajna kasta”.



share

W zasadzie w pełni zasłużyłem na swój marny los, bo nim sam się zetknąłem z „wymiarem sprawiedliwości” z bardzo dużym dystansem, a bywało, że z kpiną podchodziłem do opowieści ludzi, którzy przez sądy zostali zniszczeni. Nie inaczej potraktowano moje opisy potyczek z Jurkiem (już jesteśmy na Ty). Gdy pisałem, że to, co się dzieje na sali sądowej jest nieprawdopodobnym cyrkiem i w rolach clownów najczęściej występują składy sędziowskie, reakcja zawsze była ta sama - pusty, głupi śmiech i „frustracja”, którą mnie częstowano na każdym kroku. Nigdy nie zrozumie ten, kto nie widział i nie słyszał na własne oczy. Dzięki komisji śledczej w sprawie Amber Gold wszyscy mają niepowtarzalną okazję zweryfikować „wymiar sprawiedliwości” od środka.

Strony