sąd



share

Poniósł się lament po prawej stronie dyskusji, że prokuratura w Poznaniu odmówiła wszczęcia postępowania, w związku ze „spektaklem” i tutaj mam problem, bo naprawdę nie wiem i nie chce wiedzieć, o który „spektakl” chodzi. O ile dobrze rozumiem zawiadomienie musiało powstać na mocy art. 212 k.k. albo 216 k.k., bo w przeciwnym razie prokuratura nie zajmowałby się sprawą. Jakby nie było wymienione artykuły są kompromitacją w polskim prawie i to pierwszy argument przeciw lamentowi. Po drugie do pasji mnie doprowadzają tego rodzaju histerie, jak bieganie do prokuratury z każdym pajacowaniem „artystycznym”, czy innym brzydkim słowem. Dla mnie granica jest jedna – realne groźby pozbawienia życia lub zdrowia, każdy inny spór powinien się odbywać na drodze cywilnej, jak w szanującym się narodzie przystało.



share

Kolejny raz w fatalnej kondycji fizycznej i emocjonalnej zobaczyliśmy prezesa WOŚP, prezesa Złotego Melona i współmałżonka rodzinnej firmy „Mrówka Cała”. Czuję się winny cierpienia Jerzego Owsiaka, ale też uprzedzałem, że pan prezes po prostu się pomylił i to w kilku kwestiach. Jerzy Owsiak sądził, że jestem studentką albo dorastającym chłopcem, który po samym wezwaniu sądowym z art. 212 przeprosi za żywota. Potem prezes się pomylił i dalej żyje w przekonaniu, że jego magiczna siła przekazu oparta na manipulacji emocjonalnej, często przechodzącej w zgraną socjotechnikę, będzie nieśmiertelna, tymczasem zeschła jak suchar. Wreszcie największym błędem prezesa był bardzo częsty błąd ludzi zadufanych w sobie, otóż prezes potraktował swojego przeciwnika jak idiotę. Przyjdzie pan mecenas Zagajewski, dojdą media i wgnieciemy w ziemię „wariata ze Złotoryi”, powiemy mu „Pier…l się” i „będzie miał w dupę.



share

Red. Szczygieł w GW opisał, internet zawrzał. Tak przynajmniej twierdzi onet, gdzie znalazłem informację o pani nauczycielce, która podżegała do obrzydliwej zbrodni konkubenta /pardon: doczytałem - sama maltretowała dziecko, odsiedziała, znaczy odpokutowała zasądzoną karę przez sąd, przeszła duchową przemianę w zakonie i…powróciła do zawodu, bo winy wymazano. Przynajmniej z papierów. Przyznam się, że tradycyjnie komentarze pod tekstem sobie odpuściłem, więc opieram się na opinii onetu, że zawrzało.

Strony