RPIII



share

W 1989 roku miałem 17 lat i całe życie spędziłem w PRL. W 1990 roku zdawałem maturę, na którą w ogóle nie miałem zamiaru się wybierać, poszedłem jednak na ciężkim kacu, a cudu tego dokonała moja Mama. Sam nie pamiętam, co wtedy powiedziała, w każdym razie wstałem i poszedłem bez cienia wiary i stresu. Tematem numer jeden w tamtym czasie była „kuroniówka”. Gdziekolwiek się nie obróciłeś, z kimkolwiek nie rozmawiałeś zawsze temat schodził na „kuroniówkę”. Większość zapewne wie o co i o kogo chodzi, młodszym krótko wyjaśnię, że był taki facet, który się nazywał Jacek Kuroń i co wtorek opowiadał jak przeżyć w nowych czasach. Gotował w telewizorze zupę dla biednych i od jego nazwiska powstała nazwa „kuroniówka”, czyli nędzny zasiłek na poziomie kilograma mirabelek i 10 kg szczawiu. Maturę zdałem bez najmniejszego przygotowania i nawet poszedłem na studia, ale uciekłem po 4 dniach.



share

Przez 25 lat żyliśmy w rzeczywistości malowanej i celowo poszukuję unikalnego porównania, bo w żadnym razie nie pasuje tu ani matrix, ani mistyfikacja. Cała groza, śmieszność i żałość polegają na tym, że kto chciał doskonale wiedział w czym uczestniczy. Twórcy RPIII właściwie nie przykładali się do kamuflażu, po prostu przy pomocy ogłupiających hasełek pozamiatali przeszłość i wyznaczyli przyszłość. „Tyle warte ile warte”, „niewidzialna ręka rynku”, „przeszłość oddzielamy grubą kreską”, „zoologiczna nienawiść”, itd., itp. Nie udałoby się to bez potężnej machiny pracującej dzień i noc w obronie wielkiej blagi, którą napędzały tak zwane autorytety i ludzie sukcesu. Nie było jednej dziedziny życia, której nie obstawiliby albo esbecy albo szantażowani i kontrolowani przez nich kapusie. Pierwszym premierem „wolnej Polski” został donosiciel z czasów stalinowskich, poseł PRL – Tadeusz Mazowiecki i na rzeczniczkę wybrał sobie agentkę Niezabitowską.



share

Kwestią czasu było, kiedy odnotujemy typowe połączenie cech charakteru i dorobku życiowego najnowszego autorytetu moralnego i prawnego RP III. Niestety nie nazwę go po imieniu, bo nie mam pojęcia z jakiego paragrafu dostał prawomocny wyrok i podejrzewam, że może to być wyrok karny. Wiadomo jednak jaki KOD go wydał i o jakiego Lenina tej rewolucji chodzi. Prawidłowość namaszczania wodzów ludowej demokracji jest tak rozpoznawalna i charakterystyczna, że nie można się pomylić. Jeśli RP III na autorytet moralny i naukowy, w zakresie stosunków polsko-niemieckich, wyznacza odpowiedniego człowieka, to wiadomo, że będzie nim nieuk tytułowany profesorem, który cudownie został wypuszczony z obozu Auschwitz, ponieważ się przeziębił. Gdy RP III potrzebuje legendy największego społecznego ruchu protestującego przeciw komunie, to idealnym kandydatem okazuje się kapuś komunistycznej służby bezpieczeństwa, do tego kabotyn i analfabeta.

Strony