Putin



share

Do klasycznego konfliktu i walki o podium pomiędzy kurą i jajkiem dochodzą nowe dylematy, a wśród nich pojedynek mediów klasycznych z Internetem. Dziś ten konflikt w moich oczach rozstrzygnął się sam, ewentualnie jestem głupszy niż mi się wydawało. Przeczesałem media tradycyjne i wiele zakamarków Internetu, no i nie znalazłem nic sensownego, co wyjaśniałoby podłoże zamieszek oraz powstanie nowego ruchu „żółtych kamizelek”. Media tradycyjne i Internet zajmują się „przymiotnikowaniem”, czyli wyrażeniami oburzenia, zaniepokojenie i tego wszystkiego, co nic nie kosztuje, ale zawsze możne sobie ulżyć.



share

Wyznawca to jest szczególny gatunek ślepca, który pójdzie wszędzie tam, gdzie wskaże bożyszcze i nawet jak zaryje łbem w ścianę, to będzie udawał, że żadnej ściany nie ma i łeb nie boli. W Polsce Donald Trump ma wielu wyznawców i stąd ta cała masa żałosnych komentarzy po spotkaniu z Putinem i bojowe zawołania, jak to „lewacka propaganda” rozsiewa „fejknewsy”. No nie, w tym przypadku lewacka propaganda w ogóle nie musiała się wysilać, wystarczyło obejrzeć wspólną konferencję przywódców USA i Rosji Radzieckiej, aby co najmniej kilkanaście razy złapać się za głowę.



share

Temat „sankcji” nakładanych na Rosję wystarczy potraktować brzytwą Ockhama i mamy wszystko jak na dłoni. Oto miejscowy gangster zabija dwie osoby, które zdradziły gang, a w ramach sankcji burmistrz i policjanci w całej Polsce do bandziora się nie odzywają i wyrzucają ze znajomych na Facebooku. Bądźmy chociaż trochę poważni, ruski bandzior w biały dzień traktuje dwoje ludzi gazem bojowym, co oznacza, że bandycka Rosja dysponuje środkiem, którym bez wielkiego wysiłku można wytruć Londyn, czy Nowy York. Każdy stróż nocny wie, co taka akcja oznacza i jakie niesie za sobą konsekwencje, tymczasem na całym świecie odwet polega na wydaleniu ryskich dyplomatów, czytaj agentów FSB.

Strony