proces



share

Przy podobnych okazjach zwykle autor wysmarowuje sowity wstęp, w którym zaklina się na wszystkie świętości kogo kocha, a kogo wbiłby na pal. Nie zamierzam iść tą drogą, bo nie dam się wciągnąć w szantaż i głupotę Gazety Polskiej, choćby redakcja swoje wygłupy testowała na Niesiołowskim. „Rozmowa” redaktora Pereiry z socjopatą Stefanem, w której poseł PO zaprezentował się w pełni swoich socjopatycznych możliwości, była doskonałą okazją, żeby uczynić coś pożytecznego dla ludzkości. Niestety już pierwsza informacja, że Sakiewicz zamierza ścigać Niesiołowskiego ze słynnego art. 212 sprawiała, że powstał w mojej głowie tylko jeden komentarz – idioci. Drugim ruchem było podgrzewanie emocji na obraz i podobieństwo księdza Lemańskiego. Gazeta Polska codziennie (mała litera nie jest błędem) dostarczała czytelnikom najnowszych wieści w sprawie księdza Lemańskiego, którego na posterunku wymienił poseł Niesiołowski.



share

Na wstępie wybaczenia proszę za pierwszą myśl, która mi się nasuwa i w ogóle nie jest oryginalna. Niech ja skonam, jeśli można sobie wymyślić ciekawsze podsumowanie końca Donalda, niż proces Donalda, którego stawką są przeprosiny w „Pudelku”. W ramach rekompensaty za oczywistość rzuconą w prologu, przywołam bardziej oryginalną okoliczność. Czy ktoś zauważył z kim Tusk będzie się procesował? Słucham? Nie, no tyle to każdy wie, że z Urbanem, ale mnie interesuje polityczny stosunek pokrewieństwa. Tak, moi drodzy, umęczeni codziennością, Donald będzie się procesował ze swoim wyborcą i tę wiadomość należy ustawić na czołowym miejscu. Dawny wyborca Tuska robi sobie z Tuska jaja, pisząc, że nagrał na „gwoździu” rozmowę ze Schetyną, w której obaj panowie obgadują towarzysza „Alka”, no i Donald pękł. Dwubiegunowo powinien rozlec się gromki śmiech na jednym biegunie sama śmieszność sprawy, na drugim proces z elektoratem.



share

W poprzednim odcinku komediowej sagi poinformowałem o kilku kluczowych wydarzeniach, wśród nich była odmowa wzięcia udziału w badaniu przeprowadzonym przez dwóch biegłych psychiatrów oraz odmowa przyjęcia pomocy prawnej w postaci obrońcy z urzędu. Mam świeże wiadomości, ale w zasadzie stan prawny od tamtego czasu się nie zmienił, ponieważ Pani prokurator Danuta Górecka, pełniąca funkcję zastępcy prokuratora w Prokuraturze Rejonowej w Złotoryi, najwyraźniej postanowiła zastosować ulubioną taktykę „państwa polskiego”, mianowicie: „jak nam wiadomo nic nam nie wiadomo”. Efekt jest taki, że w dniu 19 listopada przyszły do mnie dwa pisma polecone. Pierwsze, nadane przez Prokuraturę Rejonową w Złotoryi, informuje mnie, że mam się zgłosić na przesłuchanie w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Złotoryi, termin wyznaczono na środę, 21 listopada 2012 roku.

Strony