prawo



share

Nie wiem z czego to wynika, prócz ignorancji rzecz jasna, że większość dziennikarzy i polityków ma takie problemy z czytaniem sentencji orzeczeń. Być może jest to efekt wtórnego analfabetyzmu wywołanego „narracją”, że wyroków sądów się nie komentuje. Skoro się nie komentuje, to się po prostu odczytuje, ze zrozumieniem, czy bez, to już nie ma najmniejszego znaczenia. Wszyscy ci, którzy się posługują artykułami konstytucji, nie rozumiejąc ni w ząb co czytają, biorą się za analizowanie treści wyroków i wychodzi z tego prawdziwa komedia.



share

Z pozycji publicysty to łatwizna, wystarczy podać kilka złotych recept i jest porządek, ale życie to zespół naczyń połączonych i wystarczy jedna dziura, aby cała konstrukcja zamieniła się w kamieni kupę. Jestem zniecierpliwiony, poirytowany i momentami wręcz chce się wyć, gdy się patrzy na bezkarność dziczy z jednej strony i nieporadność instytucji państwowych z drugiej. W świetle ostatnich wydarzeń, irytacja i zniecierpliwienie narasta, ale szkoda by było robić z siebie pajaca i alarmować, że została przekroczona ostatnia granica, bo posłanki Nowoczesnej przywiozły w bagażniku samochodu na teren sejmu znanych zadymiarzy „Obywateli RP”, którzy otwartym tekstem mówili, że zamierzają łamać prawo.



share

Trzeba bardzo głęboko pogrzebać w informacjach i wyszukiwarce Google, aby dotrzeć do podstawowych faktów na temat tego co i dlaczego się działo w tajlandzkiej jaskini. Takie tematy zawsze są rozprowadzane według schematu łzawych emocji i nigdy się nie mówi, o tym, co jest niewygodne lub karygodne. Przed jaskinią, którą poznał prawie cały świat stoi jak wół tablica z ostrzeżeniem, żeby nie wchodzić do środka w porze monsunowej. Zakładam, że dwunastolatki w Tajlandii potrafią czytać, a dorośli opiekunowie to już na pewno.

Strony