PO



share

No dobrze, tytuł jest kontrowersyjny, ale też tradycyjnie oddzieli mężczyzn od smarkaczy, bo mówimy o sprawach najwyższej rangi i powagi państwa. Po wczorajszej komedii z nieważnością wyborów, które się nie odbyły, mamy taki bałagan, jakiego nie było nigdy. Pominięcie Sądu Najwyższego w procedurze stwierdzającej ważność wyboru Prezydenta RP, to dodatkowe kuriozum i wystarczy jeden protest wyborczy złożony przez dowolnego wyborcę, aby Izba Nadzwyczajna musiała się tym zająć. Jednak najgorsza informacja jest taka, że z tej serii fatalnych błędów nie da się wyjść bez szkody, takiej opcji już nie ma. Jeszcze na parę minut przed otwarciem lokali można było wprowadzić stan nadzwyczajny lub gorszą wersję z dymisją Prezydenta RP, ale po tym terminie wszystko nie ma sensu.



share

Czy sensownym jest pisanie o chorobie w kontekście politycznym? O chorobie nie, ale mówimy o wirusie i to głównie polityczno-gospodarczym. Powtarzał się nie będę, wszystko o tym reżyserowanym obłędzie już napisałem. Co bardziej rozsądni fachowcy mówią krótko i dosadnie, mamy kolejny wirus sezonowy, do którego trzeba się będzie przyzwyczaić, jak do setki innych. Naturalny porządek rzeczy, o czym każdy myślący człowiek wie, tyle tylko, że to nie na myślących zbija się polityczny kapitał, jak i obdziera ze skóry, przy czym maseczki to naprawdę drobiazg. Kto ma na panice zarobić ten zarobi, kto się okaże frajerem wiadomo od dawna.



share

Napisałem więcej felietonów o kiepskiej opozycji PO niż pan reżyser Hofander nagrał filmów o okupacji. Okazja do napisania kolejnego w tym tonie jest idealna, bo o konwencji PO nic innego praktycznie nie da się napisać, a poza tym mamy kampanię, w której w najmniejszym stopniu nie zamierzam pomagać pospolitym złodziejom, czyli partii PO. No, ale dobrze, raz mogę się poświęcić i postarać się zrozumieć, co może czuć wyborca PO, gdy już się zapoznał z tą „przełomową konwencją”. Jakie odczucia towarzyszą elektoratowi, który na Andrzeja Dudę nie zamierza głosować?

Strony