PKW



share

Trzy najważniejsze i genialne informacje są takie: PiS wygrał wybory do sejmików, co nie jest jeszcze przełożeniem na wybory parlamentarne, ale to zdecydowanie lepszy wskaźnik niż „sondaże”, po drugie PO ogłosiła przegraną i ucieszyła się, że przegrała mniej niż mogła, po trzecie nastąpiła pełna kompromitacja PKW. Niezbadane są wyroki demokracji i społecznych nastrojów, należałem do tej grupy pesymistów, którzy węszyli porażkę i to większą różnicą niż w tej chwili badania pokazują zwycięstwo. Stało się zupełnie inaczej i czas najwyższy na odrobinę satysfakcji. Zwycięstwo zawsze dodaje skrzydeł, a porażka przyśpiesza pałacowe intrygi i inne przewroty w obozie wroga. Ewka premier nie tylko straciła poczucie humoru, ale straciła też poczucie rzeczywistości. Tusk z Ostachowiczem nigdy nie pozwoliliby sobie na dwie głupoty, które palnęła Kopacz. Kto to widział ogłaszać porażkę na podstawie sondaży?



share

Nigdy, ale to nigdy nie trzymam się swoich słów, które przestają korespondować z faktami, to jest moja pokuta za lata głupoty i przyjmowanie papki medialnej, jako źródło informacji. Nie mam najmniejszych problemów z odszczekaniem błędnych tez, diagnoz i rachunków prawdopodobieństwa, ale w kwestii fałszowania wyborów nie tylko niczego nie mam zamiaru odszczekiwać, ale „doszczekam”. W ogólnej gorączce i efekciarstwie, które polega na wskazywaniu oczywistości typu 500 głosów w Choszcznie oddanych na jednego kandydata Solidarnej Polski, starałem się zwracać uwagę, że podążanie tą drogą jest absurdem. Długo nie trzeba było czekać, żeby zobaczyć gdzie jest największa luka i to nie PKW dopisuje głosy, które mają się nijak do protokołów, co od początku uważałem za idiotyzm, ale głosy są noszone w worach bez protokołów.



share

Leśnym dziadkom z PKW należy tylko i wyłącznie podziękować. Do tej pory nikt tak nie uwiarygodnił „teorii spiskowej” PiS, jak sama PKW. Po tym co się działo od niedzieli do poniedziałku, w świadomości wyborców musiał pozostać trwały ślad. Ludzie zaczynają sobie głośno zadawać pytania, których dotąd nie śmieli powtarzać w duchu. PKW przedobrzyła, ale paradoks całej tej sytuacji polega na czymś zupełnie innym. Otóż ja nie wierzę w żadne sfałszowane wybory europejskie i mam co najmniej kilka argumentów podtrzymujących wiarę. Powiadają ludzie, że 3% nieważnych głosów, czyli ponad 200 tysięcy w liczbach stanowi doskonałą możliwość fałszerstwa. Bardzo proszę nie róbmy sobie jaj, wróćmy do szkoły podstawowej i policzmy na szybko te „nieograniczone możliwości”. Normalnie na całym świecie liczba nieważnych głosów sięga 2% i wynika z wielu czynników. Głównym wcale nie jest głupota wyborcy, ale świadome działanie.

Strony