Paranoja



share

Słucham bardzo uważnie przekazów medialnych i z pełnym spokojem podchodzę do kwestii uwolnienia Marusza Trynkiewicza, znanego geja o skłonnościach pedofilskich. Cała ta nagonka na człowieka, który ma prawo funkcjonować w nowoczesnym, cywilizowanym, kraju napawa mnie obrzydzeniem. Od strony prawnej dochowano najwyższych standardów, sam premier Tusk oświadczył wyraźnie, że procedowanie i wprowadzenie ustawy w życie nie miało żadnych uchybień formalnych i to nie jest tak, że ktoś za coś odpowiada. Z kolei Mariusz Trynkiewcz nie jest księdzem, tylko laickim gejem o skłonnościach pedofilskich, zatem nie można tu zastosować, ani medialnej kampanii przeciw katolickim zboczeńcom, ani tym bardziej dokonać rozdziału państwa od Kościoła, poprzez umieszczenie Trynkiewicza na dołku.



share

Trochę mi wstyd, bo w dzień tak uroczysty nachodzi mnie myśl powszednia, którą zawarłem w tytule. Słucham sobie cierpliwie, a właściwie słuchałem cierpliwie tych wszystkich Millerów, Kwaśniewskich, Siwców, Kaliszów i wszędzie się wciskających Nałęczów, ale już mi się uszami przelewa. Czy to tylko ja mam takie wrażenie, że w RPIII tłumaczyć się muszą nie sekretarze i lektorzy PZPR, ale ludzie, którzy mają „czelność” wskazać dawnych dygnitarzy komunizmu nadal żyjących z uprawiania propagandy? Odkąd pamiętam, słyszę, że straszną podłością jest przypominanie sekretarzom i lektorom, co robili kilkadziesiąt lat temu. Jak bardzo to nie miało nic wspólnego z polityką łączenia, za to łączyło się z podsłuchami, inwigilacją oraz rzucaniem na glebę o 6.00, słyszę niewiele. Czy w tej błogosławionej Europie, sekretarka Honeckera jest chociaż posłem na sejm, że o marszałku nie wspomnę? Czy minister sportu w gabinecie Ceaușescu zostal prezydentem Rumuni?



share

Mam jeszcze przed oczami i w uszach mi brzmi rozmowa Tomaszewskiego z Materną, którą zorganizowano w TVN24 na okoliczność tego nieszczęsnego dachu przeciwsłonecznego i jedno mi z uszu i sprzed oczu odejść nie chce. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że media istnieją po to, by nawet inteligentni ludzie przerabiali się w mediach na idiotów. Wspomniani panowie jak nigdy zgodzili się, co do oceny stanu rzeczy, ponieważ jak zawsze w takich przypadkach zobaczyli wspólnego wroga i oślepli. Dwa dni słucham i przyglądam się kretyńskiej debacie na temat dachu nad Stadionem Narodowym i widzę, że mój tekst popełniony bodaj we wtorek oddał sedno powszechnej głupoty. PZPN został wyznaczony na kozła ofiarnego festiwalu dal ubogich rozumem i na tym się igrzyska skończyły, do następnego razu.

Strony