panika



share

Z jednej strony mam pełen komfort, z drugiej spory dyskomfort. Pierwszy raz zdarzyło się tak, że w jednym czasie mogę opisać jeden z ulubionych mechanizmów II PRL od strony teoretycznej i praktycznej. Dyskomfort zniweluję na samym początku, żeby nie męczyć Czytelników i siebie. Dla mnie koślawa replika http://kontrowe... , którą wyskrobał do mojego tekstu redaktor Lis, to takie wydarzenie, jak najnowszy narzeczony najgłośniejszej gwiazdy. Porównania użyłem bardzo precyzyjnie, by oddać istotę rzeczy. Kompletnie mnie nie obchodzą takie wydarzenia, ale jednocześnie nie sposób nie zauważyć sensacji, jaką Lis wywołał i to jest cholernie interesujące. Mnie i tym bardziej zdystansowanych obserwatorów zapewne zastanowiło jedno.



share

W pierwszym odruchu śmieszyło mnie i zajmowało może 30 sekund z dnia, teraz zaczyna mnie irytować. Zastanawiam się na rolą i wypełnianiem roli przez tych, którzy odpowiedzialność powinni mieć wytatuowaną na czole.

Mało wdzięczny obszar do żartów i mało adekwatne stanowiska do kpin. Nie chciałbym mieć racji, w tym, że robi się z nas jaja. Zresztą trudno byłoby racje wyłożyć, ponieważ poza intuicją i logicznym rozkładem zdań płynących z ekranów, nie ma argumentów. Pozostaje mi powiedzieć, że na mój gust i intuicję, to nie jest śmieszne, to jest niebezpieczne zarządzanie przez strach. Pandemia! Zagrożenie dawkowane przez media? Z tym już się chyba wielu oswoiło i nauczyło radzić, prostymi metodami, jak mrużenie oczu, ale do tej gry medialno – politycznej włączają się wcale nie powoli światłe organizacje, inspektoraty, instytucje gotowości bojowej.

Strony