obywatele



share

Rozsądny obywatel zawsze i wszędzie będzie narzekał i pilnował władzy, bo każda władza wcześniej, czy później zaczyna obywatela łupić i ścigać. Upieram się jednak przy swojej fanaberii, że żyjemy w dość specyficznej rzeczywistości, coś pomiędzy odzyskaniem niepodległości i budową domu na etapie stanu surowego, co powoduje, że należy zachować pewną ostrożność. Ostatnią rzeczą, której bym sobie życzył to wymiana władzy na inną, bo ślepy nie jestem i widzę, jakie mamy do dyspozycji warianty. Brak ślepoty jest głównym powodem mojej umiarkowanej sympatii do obecnej władzy i powściągliwości w krytyce. W ramach obywatelskiej łaski okazanej władzy, pozwoliłem sobie trochę zażartować, ale też i poważnie odnieść się do zdobyczy młodej demokracji. Ustrój demokratyczny nie należy do moich faworytów, niemniej w żaden sposób nie da się porównać obecnego stanu rzeczy ze wczorajszym zamordyzmem.



share

Na stronie, którą pierwszy raz odwiedziłem, za sprawą zwolennika, w 30 komentarzu, do 40 komentarza obywatel Paweł Kukiz napisał: "Od tego jest sąd :) Cierpliwości:)". To jest jego odpowiedź na mój artykuł, w którym zawarłem informacje tylko i wyłącznie wyciągnięte z oficjalnych stron takich jak: BiP, PKW, samorządy, spółki komunalne, oświadczenia majątkowe. Ten sam Kukiz odpowiedział Krystynie Pawłowicz oficjalnym oświadczeniem, w stylu stałego komentatora Onet.pl, czyli strasznie dowcipnie. Napisał, że spisek, że Antek powinien powołać komisję i w ogóle ciemnogród jest śmieszny. Tak oto obywatel, który brzydzi się politykami pogadał sobie z politykiem, ale od trzech dni olewa głos wyborców. Przypomnę ci polityku Kukiz, co wrzeszczałeś za kasę lubińskich spółek komunalnych – pycha kroczy przed upadkiem. Jaką łaskę robisz mi Wodzu Kukiz? Nie jestem dziennikarzem, nie jestem politykiem, jestem obywatelem, który pokazał twoją „antysystemowość” w pełnej krasie.



share

Nie mogę się opędzić od spraw sądowych, ale uspokajam, że granicę masochizmu i sadyzmu przekroczyłem dawno, co oznacza, że dziś będzie o zupełnie innej sprawie. Lista trzech miast w kolejności nie alfabetycznej, ale „zasług” w dziedzinie sądowych cudów na kiju wygląda tak: Warszawa, Gdańsk i niestety Wrocław. Nie ukrywam, że ta ostania pozycja smuci mnie najbardziej, ponieważ to Wrocław rozpatruje sprawy apelacyjne w moim rejonie, czego miałem wątpliwą przyjemność doświadczyć. Nim przejdę do meritum, jeszcze jedna mała dygresja. Swego czasu toczyliśmy na portalu ostry spór o Brauna, w całości podtrzymuję swoje zdanie, że kolega reżyser robi tandetne spektakle na sali sądowej, w przeciwieństwie do bardzo dobrych filmów. Niemniej istnieje poważne okoliczności łagodzące dla Brauna, pierwszą to właśnie wrocławskie sądowe cuda na kiju.

Strony