Obama



share

Ostatnia z prezydenckich debat sezonu politycznego 2012, dotyczyła spraw polityki międzynarodowej i  miała miejsce na Uniwersytecie Lynn w Boca Raton, na Florydzie .  Była raczej wyrównana i bezbarwna.  Trzeba zacząć od tego, że obaj konkurenci mieli inne cele do osiągnięcia.  Prowadzący ostatnio w sondażach Romney, grał bezpiecznie, unikał starć z Obamą, obawiając się pułapek, a nawet się z nim zgadzał.




share


Na drugiej debacie, w sali wobec 82 niezdecydowanych wyborców, w HEMPSTEAD, N.Y., którą oglądało 65,6 mln telewidzów, Romney miał przeciwnika, na ring powrócił agresywny Obama. Walka była ostra i wyrównana, republikanów nie zawiódł Romney, miłą niespodziankę dla demokratów był występ prezydenta Obamy.  Wydaje się, że odzyskał swoją formę i głód zwycięstwa. Chwilami można było mieć wrażenie, że ogląda się debatę w tajwańskim parlamencie...



share

 

Pierwsza debata prezydencka jest określana jako wczesne Święta Bożego Narodzenia dla tęskniących za prawdziwą Ameryką konserwatystów.  Obama był tak kiepski, że kilku obserwatorów zaczęło się zastanawiać czy to czasem nie jest jego jakaś nowa strategia... Zwolennicy Obamy są głęboko rozczarowani, konserwatyści nabierają entuzjazmu.

Aż 72% zapytanych  przyznało zwycięstwo Mittowi Romney, zaś zaledwie 20% Barackowi H. Obamie.  Według najnowszego sondażu PEW Reaserch Center, poparcie dla Romneya skoczyło do 49%, zaś dla Obamy wynosi 46%.  Jest to nowa jakość w grze o prezydenturę, widocznie oglądający przez 90 minut debatę Amerykanie w większym stopniu zaakceptowali Mitta Romneya, mimo oczerniania go artylerią płatnych ogłoszeń przez kampanię Obamy.

Strony