Obama



share

Silne państwo opiekuńcze to nic innego jak budowanie człowieka i społeczeństwa bezradnego,  ku chwale pasożytniczej i potężnej biurokracji państwowej.

Dla Ojców Założycieli piszących Deklarację Niepodległości i Konstytucję US, bardzo ważnym było podkreślenie, że prawa i wolności obywateli pochodzą od Boga i Natury, a nie są nadawane przez rząd,  króla, czy człowieka.  Rząd wyłaniany jest właśnie przez tychże obywateli i istnieje po to aby reprezentować interesy ludzi, którzy go powołali.  Właśnie taką Ameryką zachwycił się Francuz  Alexis de Tocqueville, który w 1831 r. przybył z kolegą, aby badać amerykański system penitencjarny.



share

Dla neutralnych obserwatorów doroczne orędzie prezydenta Obamy, otwierające jego drugą kadencję było wielkim rozczarowaniem.  W znanym Polakom słynnym, ale wzbogaconym gierkowskim stylu, pełne obietnic orędzie zdecydowanie było balsamem na drżące serca zwolenników wszelkiego odgrzewanego rewolucyjnego lewactwa, pokarmem wzbudzającym i podtrzymującym nadzieję na dalszą destabilizację tradycyjnego amerykańskiego systemu i pozycji supermocarstwa w świecie.



share


                                             picture: Martin Kozlowski

Nie zapominajmy, że Obama jest politycznym synem amerykańskiego czarnego komunisty Franka M. Davisa i mistrza czerwonej strategii zdobycia władzy, chicagowskiego Saula Alinskiego (polsko-litewskiego Żyda), autora słynnej lewackiej bibli „Zasady dla radykałów”, którą czerwony Machiavelli, zadedykował... Lucyferowi (!) jako pierwszemu radykałowi.

Problemem Obamy jest to, że do polityki przygotowywano go w skomunizowanej formacji organizatorów ulicznych w Chicago.  Kiedy więc biedny utraci kontakt z wszystko wiedzącym teleprompterem wychodzi z niego polityczny bolszewik.  Wreszcie zaczynają to rozumieć (przyciśnięci do muru przez Tea Party) republikańscy liderzy.  Ostatnio nawet płaczliwy speaker Kongresu John Boehner przyznał, że Obama próbuje zniszczyć Partię Republikańską.

Strony