mity



share

Równo trzydzieści lat minęło, odkąd ruski generał przebrany w mundur ludowego wojska uznał, że w związku z zagorzeniem wojną ze wschodu, on sam wywoła wojnę z narodem i wykona zadanie z większą precyzją bojową. Tę legendę o zewnętrznym zagrożeniu, przez trzydzieści lat sprzedawano żyjącym i pamiętającym tamten czas Polakom. Mit ruskiego generała sprzedał się rewelacyjnie jak na numer tego kalibru i przeprowadzony na „żywca”. Był czas, że więcej niż połowa świadków historii, nie tych, którzy się urodzili po fakcie, uznawało racje generała w całości. Miał ruski funkcjonariusz urok osobisty, był postawny, wyglądał na statecznego, przy tym przemycał dawny ziemiański czar, a na deser osobistego wdzięku napoił konia morską wodą.



share

Przyśniło mi się coś takiego:
Pewnego roku narodził się człowiek, który przyćmił sławę Picassa, Michała Anioła, Leonarda DaVinci.
Przyćmił sławą samego Jezusa - osobno i razem wziętych.
Człowiek, który namalował obraz, którego nie można było oglądać.
Wisiał samotnie w małej sali Biura Wystaw Artystycznych zakryty woalem czarnego jedwabiu, a później w specjalnie dla tego jednego obrazu zbudowanym czarnym budynku strzeżonym całą dobę przez dwudziestu sześciu uzbrojonych ludzi.
Czarny dwudziesto sześciu metrowy kubik. Nie posiadał okien, do jego wnętrza prowadziło tylko jedno wejście.
Z prawej strony obrazu na marmurowej kolumnie znajdował się przycisk i platynowa tabliczka z napisem: Wszyscy, którzy próbowali oglądnąć OBRAZ umarli.
I małymi literami: Na własną odpowiedzialność.



share

Muszę się do czegoś przyznać, były takie początki kiedy się gubiłem. Zostałem ojcem i się pogubiłem. Od tej zguby do rodzinnej kroniki trafiła opowieść o rottweilerze, który zaatakował patriarchalnie umowną głowę rodziny. Ta opowieść to już rodzinny mit i tak naprawdę nie atakował, tylko sobie przybiegł, a młody tata trzymał w trakcie biegania nosidełko. O to właśnie nosidełko się rozbiło, ponieważ to oczywiście nie było nosidełko, tylko taty córka w urządzeniu zakupionym w hipermarkecie. Ówczesny problem polegał na tym, że tacie zadziały dwa instynkty, pierwszy krzyczał „ratunku”, drugi „opędzaj się tym co masz pod ręką”. Za tymi głosami poszedł młody tata i przed rottweilerem opędził się nosidełkiem, kompletnie zapominając o tym, że powinien być bohaterem i w dodatku myśleć.

Strony