Michał Tusk



share

Zacznę od przykładu, dopiero potem podam regułę, powtarzalną do bólu. Gdy Leszek Balcerowicz, jako jedyny w Europie czynny szef partii, zostawał prezesem NBP, na obrzeżach dyskusji co do zasadności samej nominacji, dyskutowano o wysokości zarobków. Argumentem rozstrzygającym miało być stwierdzenie, że Leszek Balcerowicz jest takim fachowcem, o którego wszystkie światowe banki zabijałyby się i wypłaciłyby sumy kilkukrotnie wyższe, żeby tylko mieć Balcerowicza w swoim zarządzie. Na szczęście dla Polski, Balcerowicz nie dbał o stawki i poświęcił się Ojczyźnie. No i? Gdzie jest ta kolejka pracodawców z zachodnich banków, a gdzie jest towarzysz Leszek?

Strony