Lis



share

W nowej rzeczywistości, która się pojawiła po przewrocie politycznym na Ukrainie, wręcz nie wypada przynajmniej raz nie nazwać Władimira Putina bandytą z KGB. Każdy szanujący się celebryta i dziennikarz ma już za sobą egzorcyzm, bo jak wiadomo dotąd lepsze towarzycho było opętane miłością do Rosji Radzieckiej i uprawnianiem najlepszych stosunków, to znaczy towarzycho wystawiało zadek, a niedźwiedź robił swoje. Niestety akcja zawiera szereg pułapek, w tym tę najgroźniejszą – przyznanie racji Lechowi Kaczyńskiemu. Nie wszyscy potrafią sobie poradzić z pułapkami i dlatego próbują trzymać kurs. Co ciekawe dość sprawnie działają dziennikarze z Gazety Wyborczej, którzy jakby się pogodzili, że tę jedną rzecz można Lechowi Kaczyńskiemu oddać. Redakcja Michnika znana jest z tego typu uwiarygodniania ideologicznego przekazu, poprzez powielanie metod Putina. Od czasu do czasu zaważą oczywistość, żeby na tej bazie sprzedać setkę fikcji.



share

W tytule pozwoliłem sobie na małą przeróbkę z klasyków chamstwa i prymitywu (Lis, Wojewódzki), aby wstępnie oswoić się z materią felietonu, która mnie sporo zdrowia kosztuje. Od dłuższego czasu dla higieny osobistej i psychicznej omijam babki z „piasku” lepione przez pupili lewicowej myśli nowoczesnej, ale jako gorący przeciwnik poszukiwania oryginalności tam gdzie mammy do czynienia z oczywistością, wygnę kręgosłup i naskrobię parę zdań o Tomku i Kubie. Pojawiły się pierwsze spiski, że cała karczemna awantura między Lisem i Wojewódzkim jest grubymi nićmi szytą ustawką. Nie szedłbym tą drogą, zgoda, że mamy do czynienia z intelektualną mielizną, ale jednak tacy osobnicy swój rozum mają. Taplać w błocie kogoś z przeciwnej strony barykady, to zupełnie inna rzecz niż na oczach fanów prać brudy we własnej zonie. Lis i Wojewódzki kompletnie nic nie zyskują na zadymie, poza radością i ubawem przeciwników.



share

Chyba wycelowałem ze swoim wczorajszym felietonem w przyszłe sedno, taką mam nadzieję. Nie można pisać o referendum to wyjęto Lisa z szafy Goebbelsa… ano właśnie, komu nie wolno, temu wmówiono. Naturalnie, że wolno i tytułem ważnej dygresji napiszę dobitnie: „Idź na referendum w Warszawie – zmień kraj!”. A jeśli chodzi o Lisa przemalowanego na Goebbelsa, to jak żywy! W przeciwieństwie do prawiczków prawicowych nie mam najmniejszych zamiarów obłudnie ubolewać nad „nie stosujmy takich metod”. Pisałem wczoraj, powtórzę dziś. Na poziomie publicystycznym, społecznym, tak zwanym oddolnym, takie metody są jedynym środkiem do zniesienia asymetrii. To prawicowe prawiczki tłumaczą się od 20 lat z tego, że zabierają tlen światłej elicie PRL-u, a elita rzuca faszystami i żeby było zabawniej „korzeniami KPP”. Kolejny raz przypomnę też w jakiej się to wszystko odbywa skali.

Strony