LGBT



share

Jako dumny posiadacz mołojeckiej sławy mogę założyć, że mój ateizm jest powszechnie znany i co za tym idzie trudno się u mnie doszukiwać emocjonalnego, czy interesownego zaangażowania po stronie Kościoła. Owszem jestem odmieńcem, bo wypełniam definicję ateizmu, zamiast robić z siebie idiotę i paranoika, któremu „krzyż zawłaszcza przestrzeń publiczną”. Nie należę do ateistów wojujących i uważam, że Kościół ciągle jest istotną kotwicą ładu społecznego, czy jak kto woli fundamentem polskości.



share

Po wyborach samorządowych prawicową śmietankę dopadła autentyczna biegunka, słowna i intelektualna. Miał się skończyć PiS i to na pniu, miała się posypać cała Polska, bo kilkunastu misiów warszawka pochłonęła w nieco mniejszym stopniu niż lewicowych kolegów i poczuli się przegranymi w bitwie o miasto. Cóż, prawicowe misie, przegrana w Warszawie była wkalkulowaną porażką, między innymi dlatego, że nie potrafiliście zbudować czegoś innego niż patetyczny przekaz, który i mnie, chłopka z prowincji, raził. Na szczęście warszawka to jedno, a Polska to drugie.



share

Zabolało? Słychać wycie? Tak odpowiada Internet, w swojej dyżurnej ripoście i jest to niesamowicie irytujący prymitywizm. Dlatego nie skomentuję wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego internetową tandetą, chociaż w tym przypadku nie byłoby to nadużyciem. Do dziś najgłupsza na świecie opozycja nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na ofertę socjalną PiS, a już ma nowy problem i kto wie, czy nie bardziej poważny.

Strony