Kurski



share

Taki ruch w interesie, że nie tylko nie ma kiedy taczki załadować, ale i nie ma kiedy krzyknąć, żeby załadować. Zupełnie przypadkiem, przy okazji próby potwierdzenia informacji, które uzyskałem w innej sprawie, uświadomiono mnie, że jutro zapadnie decyzja w sprawie prezesa Telewizji Narodowej. Co za czasy?! Kiedyś takie kwestie były fundamentalne i elektryzowały wszystkich, dziś cisza jak po śmierci organisty i człowiek się z głupia frant dowiaduje, co jest grane. Niestety święta zasada nie ujawniania źródeł nie pozwala mi na „zakapować” rozmówcy, ale mogę podać jeden szczegół, bo to żadną rewelacją nie jest. Zostało 4 kandydatów: obecny prezes TVP Jacek Kurski, dyrektor TV Biełsat Agnieszka Romaszewska-Guzy, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztof Skowroński oraz reżyser Bogdan Czajkowski. No i co? Otóż jest tak, że nikt nie wie, co jest grane!



share

Od lat powtarzam, że równowaga na rynku mediów może nastąpić tylko poprzez proporcjonalną reprezentację. Zbyt długo obserwuję media, żeby się dać kusić naiwnym postulatom, które roztaczają słodkie wizje obiektywnych mediów. Diagnoza patologii jest jasna, do 2015 roku 90% mediów było w rękach jednej opcji politycznej, teraz te proporcje zmieniły się, ale co najwyżej do poziomu 70 na 30%. Przyjmuję do wiadomości, że stało się to kosztem mediów publicznych, co akurat mogłoby budzić uzasadnione wątpliwości, gdyby nie znane realia. Wielkiej ogólnopolskiej telewizji nie zbuduje się w dwa miesiące, ani nawet w dwa lata. Na polskim rynku medialnym tak naprawdę nie ma już miejsca na czwartą telewizję, a dwie prywatne stacje wiadomo w jaki sposób postały i jacy ludzie otrzymali koncesje. Istnieją w zawiązku z tym dwie drogi naprawcze, pierwsza z cała pewnością jest wybitnie uczciwa, ale też kompletnie nierealna.



share

Każdy właściciel i szefostwo telewizji żyje statystykami, choćby nie wiem jak się zarzekali. Po ostatnich badaniach telemetrycznych, które po pierwsze robi monopolista na runku, a po drugie Bóg jedyny wie jaką metodologią, szefostwo TVP popadło w panikę. W takim stanie emocjonalnym popełnia się najgłupsze błędy z całego katalogu możliwych błędów i tak też się stało. Nadal podtrzymuję zdanie, że z Jackiem Kurskim telewizja publiczna nigdy nie będzie taka, jaka powinna być. Argumenty przedstawiłem, opisałem również panującą w telewizji atmosferę i system rekrutacji. Nic się od tamtego czasu niestety nie zmieniło i nie mam w związku z tym najmniejszej satysfakcji. Przepraszam! Zmieniło się na gorsze. Jeszcze jako tako trzymają się „Wiadomości”, chociaż i tu pojawiły się „reformy” na siłę. Szczegółowych danych nie mam, ale na ile znam Panią Marzenę Paczuską, to mam wrażenie, że coraz więcej tam pomysłów, które nie są Jej pomysłami.

Strony