kultura



share

Gdy się spojrzy na polską rzeczywistość pod odpowiednim kątem to bardzo trudno się nie podpisać pod bezlitosną oceną, że mamy do czynienia z zaściankiem, ciemnogrodem i bezgraniczną głupotą. Tak rzeczywiście jest, tylko przyczyny stanu rzeczy są zupełnie inne niż się usiłuje Polakom wbić do głowy. Po 1989 roku towarzysze szmaciaki wcześniej lub później przebrani za „opozycję” albo „młodą demokrację” wraz z byłymi kierownikami PGR, Polmozbytu i GSU zbudowali nową wersję elity. To towarzystwo jako pierwsze dostawało bony PKO do Pewxu i jeździło na Wegry do knajp ze striptizem. Oni na widok „elektrona” z kalkulatorem dostawali orgazmu w oczach. Oni popijali armeński koniak z lodem, oni zakładali krawaty ze sznurówki i strzygli się na Limahla. Cała ta buraczana prowincja peerelowska przesiadła się ze służbowych Polonezów do klejonych BMW, z kanciapy GS-u do biura Sp. z o.o. Józex & Stefex i z Trybuny Ludu do Gazety Wyborczej.



share

Proponuję zupełnie inne spojrzenie na wydarzenia z ostatnich tygodni, które nie ukrywam siedzą mi na wątrobie, bo po prostu nie mam zamiaru się godzić na kulturkampf w wykonaniu kolarzy noszących rowery na plecach. Brak zgody oznacza, że zamiast się tłumaczyć dlaczego piję z kieliszka, nie z musztardówki, dlaczego siadam na rower, a nie wkładam „wiełasipied” na plecy, dlaczego w ogóle nie mam na ręce zegarka zamiast posiadać " 5 (piat) eliektornow z podswietliaczem”, mam nieodpartą ochotę zaatakować. Widzę jakąś niepojętą skromność i wpojone poczucie biedy z nędzą. Polacy zachowują się trochę tak jak ofiary molestowania w dzieciństwie i to przez przyszytych rodziców. Żydzi ścigają prześladowców po grób, a My usiłujemy tłumaczyć, że prześladowcy nie mają racji.Nie udało mi się nigdy usłyszeć, żeby „kamandir” przegryzający „spiryt” „sałem” powiedział coś podobnego: „Nu da, nam nada posmotrit w zierkało”.



share

Powinienem zacząć od stwierdzenia, że przecierałem oczy, bo tak mnie zdziwiła telewizyjna dulszczyzna, ale to byłby taki amerykański wstęp. Nie, nie zdziwiło mnie nic, tylko jak zwykle ubawiło całodniowe upupianie i przyprawianie gęby. Media postanowiły się zająć społeczną edukacją w wymiarze kultury wypowiedzi i w czasie tej surowej lekcji okazało się, że nic nie jest tak piękne, jak piękna jest obłuda w pełnej amerykańskiej krasie. Kult fałszu, religia kłamstwa, uwielbienie propagandy nie może zaskakiwać, gdy się żyje w Polsce, tutaj każdego dnia odbywają się msze w fałszywych intencjach. Prosty, czy jak wolą inni, ciemny lud, usłyszał, że normą kulturową bliską ideału jest minutowe wyznawanie bliźniemu miłości wraz z modlitwą za pomyślne życie bliźniego i całej jego rodziny, po tym jak się przez rok wyciągało brudy bliźniemu i rodzinie.

Strony