koalicja



share

Styczeń 2019 roku był miesiącem żniw dla wszystkich mediów, tak intensywnego miesiąca dawno nie widzieliśmy. Uczciwie powiem, że bez ściągi nie jestem w stanie wymienić wszystkich tematów, którymi żyły media, a i te główne się nieco plączą. W każdym razie tragiczną śmierć Adamowicza przykrył taniec Owsiaka, z kolei jedna „wieża Kaczyńskiego” runęła po aresztowaniu „Miśka”, druga gdy Stefan Niesiołowski najadł się fasolki po bretońsku. Wstęp może się wydawać niezrozumiały i w żaden sposób niezwiązany z tytułem felietonu, ale to jest tylko pierwsze i bardzo mylne wrażenie.



share

Parę dni temu zażartowałem, że dziennikarze poumierają z głodu, jak się nie pojawi jakaś większa afera. Dziś padam ofiarą własnego żartu, ze sztucznie napompowanej afery KNF zupełnie zeszło powietrze i już tylko najbardziej zatwardziali mieszkańcy „ten kraju” jeszcze coś tam mruczą. Nie mam serca do pisania kolejnego felietonu o tym, co się ludziom przejadło wcześniej niż sądziłem, ale na szczęście wrócił z nową siłą polityczny plan trolla Tuska. Finezji i nowości żadnej, ale jest parę mocnych punktów w tym pomyśle, których mimo wszystko bym nie lekceważył.



share

„Środowisko” zawrzało i gotuje się do dziś, bo kompromitacja z ustawami aborcyjnymi to niewyczerpane źródło politycznego paliwa. Jedna ze świętości lewicy, prawo do sportowego zabijania dzieci, została zbrukana i ośmieszona przez opozycję parlamentarną. Nie pomyliłem się i polecam przeczytanie powyższego zdania jeszcze raz, ze względu na ludzkie przyzwyczajenia. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do opozycji „totalnej”, ale tym razem chodzi o opozycję parlamentarną i taka wbrew pozorom istnieje. Jest to istotne rozróżnienie, ponieważ do gry wchodzi opozycja pozaparlamentarna.

Strony