Kaczyński



share

Nie wiem za co się chwycić i od czego zacząć, tym bardziej, że początku chyba sam Kaczyński nie pamięta. Gdyby pamiętał, to dziś bez żadnych ceregieli realizowałby swój projekt z ustawą „kopertową”, od której zaczęło się całe nieszczęście. W obecnym stanie prawnym, o ile można to tak nazwać, nic poza konstytucją, nie stoi na przeszkodzie, aby marszałek Witek przełożyła termin wyborów nie czekając na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W następnym kroku minister Sasin powinien wydrukować zestawy wyborcze i 17 lub 23 maja wyborcy wysyłają te pocztówki w ramach czegoś, co się dowcipnie nazywa wyborami. Tak to w tej chwili wygląda, ale zdaje się, że plan na dziś jest już nie aktualny, chociaż do wieczora jeszcze daleko.



share

Jarosław Kaczyński wbrew wszystkich bredniom o rzekomym szaleństwie i faszyzmie, zawsze i wszędzie podejmował decyzje racjonalne politycznie. Co więcej jest w tych decyzjach bardzo powtarzalny, z korektą na błędy, które zawsze się w polityce popełnia i uniknąć się nie da. Jeśli sobie na moment zamkniemy Internet, wyłączymy telewizory i odrzucimy gazety, to paradoksalnie łatwiej będzie w pamięci poszukać podobnej do obecnej sytuacji politycznej. Jest to oczywiście rok 2007 i chociaż nie ma tu bezpośredniej analogii, bo gołym okiem widać, że PiS jest w dużo lepszej sytuacji i ma problem tylko z jednym koalicjantem, to zasadnicze podobieństwa występują.



share

Pierwsze symptomy normalności, Kaczyński znów jest na topie w TVN i GW. Słynna już szarża na Powązkach, ale też na Placu Piłsudskiego przed Pomnikiem Lecha Kaczyńskiego, nie schodzi z medialnego topu od pięciu dni. Interpretacja zachowania Kaczyńskiego jest jednoznaczna, nawet po stronie „prawych” podniósł się lament i bezlitosne karcenie szefa PiS razem ze swoimi przybocznymi. Jak można tak nieodpowiedzialnie się zachowywać w czasie „pomoru”, gdy cały naród walczy na balkonach, a z powodu 100 dodatkowych pacjentów pod respiratorami, dzielni medycy harują 24/h i ledwie co znajdują czas na nagrywanie wzruszających filmików na Facebooku. Mniej więcej coś podobnego niesie się po Internecie od lewa do prawa.

Strony