Kaczyński



share

Jeszcze wczoraj nie miałem pojęcia kim jest nowy minister zdrowia Adam Niedzielski i średnio kojarzyłem ministra Zbigniewa Raua. Dziś nadrobiłem zaległości i generalne wnioski już opisałem w tytule. W ramach przyśpieszonej rekonstrukcji rządu, która w oficjalnej wersji właśnie została przesunięta z początku września na początek października, dwaj panowie podzielili się ministrami. Adam Niedzielski był szefem NFZ i to główna przyczyna, dla której nie rzucał się w oczy, bo kto by się chciał rzucać w oczy pełniąc taką funkcję, w takiej instytucji. Ponad to jest człowiekiem Morawieckiego, z wykształcenia ekonomista, co przez wielu zostało uznane za zaletę, z uwagi na dyżurny „argument”, że minister nie musi być lekarzem, ale menadżerem.



share

Pod wieloma względami da się porównać zwycięstwo Andrzeja Dudy do roku 2015, ale w jednym bardzo ważnym aspekcie wyrazistej analogii brak. Pięć lat temu wybór Andrzeja Dudy na Prezydenta RP skonsolidował szeregi PiS i całej Zjednoczonej Prawicy, teraz nic podobnego nie nastąpiło. Od dawna chodziły plotki, że ZP zawiesiła broń na czas kampanii, po której ma wrócić do „rozmów”. Umieściłem rozmowy w cudzysłowie, bo z dużym prawdopodobieństwem kształt, a co najmniej relacje w koalicji rządzącej na tyle się zmieniły, że rozmowę zastąpił konflikt. Jarosław Kaczyński jest politykiem przewidywalnym i często sięgającym do swoich ulubionych manewrów, jednym z nich, przygotowującym grunt do przyszłych zmian, jest wypuszczanie Suskiego albo Czarneckiego do mediów, którzy zapowiadają, co się będzie działo.



share

Nie odmówię sobie na wstępie małej przyjemności, w końcu każdy ma swoje fobie, nie tylko artyści. Z satysfakcją odnotowuję, że jest po „pandemii” i to bardzo dobra wiadomość. Na czym opieram śmiałą tezę? Nie na wypłaszczonej krzywej, nie na zamkniętym lodowisku w Hiszpanii, ale na temacie dnia. Wraca stara normalność, od dwóch dni tematem numer jeden jest rymowanka Kazimierza Staszewskiego do ludowego bum cyk cyk , bum cyk cyk. Słyszałem to, pożal się Boże, dzieło, gdy jeszcze niewielu o nim słyszało i praktycznie nikt nie mówił, bo i o czym. Ostatnio tak żenującą twórczość Staszewski zaprezentował w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy biegał z suszarką po scenie sopockiego festiwalu i udawał rapera.

Strony