Kaczyński



share

Niestety. Tusk straci na tym, jak nic. Ku rozpaczy jego wiernych zwolenników, jeśli tacy jeszcze istnieją. Zastanawiam się, co mogło doprowadzić do podjęcia przez pana premiera najnowszej decyzji. O zatrzymaniu samolotu rządowego w Brukseli i odebraniu możliwości skorzystania zeń przez pana prezydenta. Prawdopodobnie jest to mieszanka planu strategicznego i odczucia irytacji po wczorajszym spotkaniu w pałacu namiestnikowskim.

W planie strategicznym, wydaje się, przeważyła w otoczeniu premiera opcja "przeciąć ten wrzód", używając określenia Waldemara Kuczyńskiego. Czyli raz na zawsze pokazać Polakom "kto tu rządzi". Nie sądzę, aby to się udało. Ale gdyby - dobrze by się stało. Natomiast ciekawsza jest próba odtworzenia tego, co się mogło stać w ciągu ostatniej doby i co zapewne stanowiło ostateczny impuls do złośliwej, żeby nie powiedzieć chamskiej, decyzji samolotowej.



share

Normalnie w takich sytuacjach pisze się pełne potępienia, chłodne, zdroworozsądkowe teksty, a ja napisze prawdę emocjonalną. Moja prawda emocjonalna jest taka, że z chłopcem, który tupał nóżkami, ponieważ chciał iść na film dla dorosłych nie da się postępować metodami dyplomacji, trzeba wziąć za ucho i postawić w kącie. Tak też się stało, Tusk wziął Kaczyńskiego za ucho i postawił w kącie. Wcześniej zachował się zgodnie z zasadami powstępowania z niesfornymi chłopcami, aby chłopiec nie robił awantury w miejscu publicznym obiecano, mu że pójdzie na sens trochę później, a że nie poszedł, to chyba było jasne od początku, że żaden dorosły nie pozwoli dziecku obejrzeć filmu dla dorosłych.



share

Polityków to rozumiem, cóż innego mają do roboty politycy oprócz ośmieszania się i budowania piętrowych głupot. Polityków rozumiem, natomiast pojąć nie mogę roli i funkcji tak zwanego eksperta. Za każdym razem gdy coś się dzieje, wypowiada się ekspert i ekspert ekspertowi nierówny. Takich ekspertów, którzy wiedzą jak wyglądają giełdowe wskaźniki, jak wygląda system ubezpieczeń w USA i Szwecji, znają protokół dyplomatyczny, albo konstytucję, mogę jeszcze znieść i czegoś się nauczyć. Nie mogę znieść i czegokolwiek się nauczyć od dyżurnych politologów i medioznawców. Gdy kolejny raz słyszę, że afera wokół samolotu, tak jak wcześniejsze afery są ostrym sporem kompetencyjnym, albo wyreżyserowaną grą obliczoną na polaryzację sceny politycznej, to zastanawiam się, czy nauka poszła w las, czy tez może nigdy z lasu nie wyszła.

Strony