Kaczyński



share

Sto razy na dzień nie ma sensu i zdrowia powtarzać, w jakiej kondycji jest tak zwana opozycja. Wszyscy, nawet Wyborcza, widzą, że to jest poziom zero albo i minus jeden. Po konwencjach partyjnych PiS i PO, resztki wiary i nadziei prysły jak bańka mydlana. Ciągnie się jedno wielkie przygnębienie i rezygnacja na wszystkich portalach związanych z III RP. Gdzieś jakiś desperat podejmuje próbę zaklinania rzeczywistości i pisze o bardzo rzeczowym wystąpieniu Schetyny, ale zaraz zostaje wyśmiany i to przez bezpośrednio zainteresowanych hasłem: „żeby było tak, jak dawniej”.



share

Twórcy równoległej rzeczywistości zaplatali się we własne giczoły. Cały czas się mówi, poniekąd słusznie, że PiS otworzył za dużo frontów i nad częścią nie panuje. Trudno mi się nie zgodzić z tą oceną sytuacji, bo czuję się jej współtwórcą, ale w przypadku PiS to jest nadmiar ambicji, czasami brak kadr, nie zaś kompletny chaos i łapanie się za cokolwiek byle zaklinać rzeczywistość. Zupełnie przeciwnie mają się sprawy w obozie wroga, tam nastąpiła gwałtowna inflacja rewolucji.



share

Grubo ponad rok temu, zareagowałem na nominacje dla Kurskiego z umiarkowanym optymizmem, ale wyłącznie z tego powodu, że miała to być zupełnie inna misja niż obecny stan rzeczy. Przypomnę, Kurski miał wejść do TVP na pół roku, zrobić czystki, a dalej Telewizja Narodowa przechodziła w ręce fachowca, który zbuduje nowe media od podstaw. Mój optymizm zgasł w ułamku sekundy, gdy się okazało, że Kurski nie zamierza rezygnować z posady prezesa i co więcej PiS, po serii kompromitujących decyzji Rady Mediów Narodowych, ostatecznie pozostawił starego prezesa TVP, potem jeszcze pozwolił mu wygrać konkurs. Uprzedzałem, że ten człowiek będzie jedną wielką porażką dla PiS i dokładnie tak się dzieje. Trzeba naprawdę nie znać ani trochę Kurskiego, żeby dostrzegać w nim bojownika „dobrej zmiany”.

Strony