Kaczyński



share

No dobrze pojechał i pomińmy pytanie czy miał prawo, czy nie miał, czy jest liderem delegacji, czy sałatkę będzie wcinał jak Dyzma. Jest gość numer jeden w tym grajdole, wybrano go głosami demokratycznymi, są jakieś papiery, że można mu wiele, a pozostałe papiery pozostawiają wątpliwości, czy wolno mu wszystko. Stosuję zasadę, że rzeczy nie udowodnione działają na korzyść megalomana i rezygnuję z pytania, czy mógł jechać. Pytam po co prezydent pojechał na ten szczyt? Proste pytanie po co? Prosta odpowiedź ? miał prawo. Miał prawo, to jest tylko odpowiedź formalna, ta odpowiedź nie mówi, po co pojechał, ta odpowiedź mówi, że mógł jechać. Przez ostatnie dni dowiedziałem się z ust prezydenta i jego dworu, że jest najfajniejszy, że ma prawo i ma procedencję, że on jest pierwszy w państwie, a tamten jest czwarty w państwie, że jest oczywiste jak to on jest najważniejszy i tak mu dopomóż Bóg.



share

Słucham sobie tych wszystkich dramatycznych wypowiedzi medialnych i nic mnie nie przeraża, nic mnie nie poraża, wszystko mnie bawi. Bawią mnie zamachy stanu zdefiniowane przez takich ?poważnych? publicystów jak Piotr Semka, czy jeszcze poważniejszego publicystę ?Faktu? Warzechę. Semka grzmiał że jak się umówili na samolot, to trzeba było umowy dotrzymać bo zamach stanu. Warzecha jest lepszy krzycząc coś o gangsterce politycznej na łamach swojego brukowca, gdzieś między reklamą maści na trądzik i artykułem o nowych cyckach Dody. Wszystko jest zabawne i tak jak ostatnio przykładałem Tuskowi za pedofilię i PZPN, tak teraz Tuska uważam za jedynego poważnego człowieka w tym małpim gaju.



share

Niestety. Tusk straci na tym, jak nic. Ku rozpaczy jego wiernych zwolenników, jeśli tacy jeszcze istnieją. Zastanawiam się, co mogło doprowadzić do podjęcia przez pana premiera najnowszej decyzji. O zatrzymaniu samolotu rządowego w Brukseli i odebraniu możliwości skorzystania zeń przez pana prezydenta. Prawdopodobnie jest to mieszanka planu strategicznego i odczucia irytacji po wczorajszym spotkaniu w pałacu namiestnikowskim.

W planie strategicznym, wydaje się, przeważyła w otoczeniu premiera opcja "przeciąć ten wrzód", używając określenia Waldemara Kuczyńskiego. Czyli raz na zawsze pokazać Polakom "kto tu rządzi". Nie sądzę, aby to się udało. Ale gdyby - dobrze by się stało. Natomiast ciekawsza jest próba odtworzenia tego, co się mogło stać w ciągu ostatniej doby i co zapewne stanowiło ostateczny impuls do złośliwej, żeby nie powiedzieć chamskiej, decyzji samolotowej.

Strony