Grzegorz Schetyna



share

Styczeń 2019 roku był miesiącem żniw dla wszystkich mediów, tak intensywnego miesiąca dawno nie widzieliśmy. Uczciwie powiem, że bez ściągi nie jestem w stanie wymienić wszystkich tematów, którymi żyły media, a i te główne się nieco plączą. W każdym razie tragiczną śmierć Adamowicza przykrył taniec Owsiaka, z kolei jedna „wieża Kaczyńskiego” runęła po aresztowaniu „Miśka”, druga gdy Stefan Niesiołowski najadł się fasolki po bretońsku. Wstęp może się wydawać niezrozumiały i w żaden sposób niezwiązany z tytułem felietonu, ale to jest tylko pierwsze i bardzo mylne wrażenie.



share

Tytułowa fraza wyszła jak z „Superaka”, ale to nie moja wina, to są fakty i cytaty. Druga cześć tytułu to cytat i jeden z wielu skandali wywołanych przez politycznego trupa z Biłgoraja. Dokładnie brzmiało to tak: „Powiem brutalnie, tylko wtedy możesz dać z siebie, sobie radę, gdy krew i sperma ciekły ci po twarzy”. Sięgnąłem do tego rezerwuaru nie dla sensacji i taniej podniety, ale dla udowodnienia cynizmu i objawów socjopatii. Słowa te polityczny trup skierował pod adresem Grzegorza Schetyny, a jeszcze wcześniej opowiadał o paprotce żony Leszka Millera, którą miał poniewierać Donald Tusk.



share

Pewnie niejeden Czytelnik sobie pomyśli, że komuś się tu nudzi i oddziela mniejsze plewy od większych plew, ale to będzie błędna ocena sytuacji. Nigdy tak nie jest, że szeroki front polityczny idzie jedną zwartą ławą, zawsze pojawiają się frakcje i odmienne recepty na sukces. Co do zasady pełna zgoda, że wybitnych postaci po stronie konkurentów PiS nie znajdziemy, niemniej paru średniaków utrzymuje się w polityce zbyt długo, aby nie widzieć, że sprawy zabrnęły w ślepą uliczkę. Proste zestawienie pokaże o czym mówię. Nie da się w jednej linii postawić Schetyny i Joanny Schmidt, taką mam koncepcję.

Strony