gówniarze



share

W pierwszych słowach mojego listu otwartego przypomnę, że Smoleńsk stoi i stał będzie, aż nie pojawi się coś absolutnie nowego i technicznie potwierdzonego. Do tego czasu będziemy obserwować sztubackie kawały w wykonaniu „Zespołu Laska” i tylko nie mogę zrozumieć po co w te pryszczate zagrywki wciągać Profesorów z Zespołu Parlamentarnego? Spójrzmy na spokojnie czym się zajmuje Lasek i reszta gówniarzy z jego kantyny, którą sponsoruje odchodzący w niesławie Donald Tusk. Mówiąc najkrócej niczym się nie zajmują. Jakie poważne przedsięwzięcie ma za sobą zespół „ekspertów”? Kompletnie nic i dalej drugie nic. Trwa wymiana komentarzy na poziomie forum Onet, która ma pokazać, że Macierewicz nie myje zębów, a Binienda zezuje. Nic poza tym nie widzimy, ludzie, którzy mienią się poważnymi fachowcami od katastrof lotniczych między szkolnymi ławkami puszczają jakieś papierowe samolociki, które na skrzydełkach mają wypisane „Antoś jest gupi”. Tak to wygląda i o czymś świadczy.



share

Każdą publiczną debatę da się poprowadzić według klucza, osi, czy innego wyznacznika linii podziału i tak się najczęściej debatuje, chociaż życie bywa dużo bardziej skomplikowane niż propagandowe sztuczki. Przypadek Hofmana należy rozpatrywać globalnie, nie według klucza, linii i innych horyzontów. Bezsprzecznym faktem było, jest i pozostanie, że prywatna impreza polityków będących po fajrancie obchodzi mnie tyle, co zeszłoroczna kałuża, nie wiem jak inni, ale sam nie dostaję erekcji na widok „ukrytej kamery”. Mierziło mnie to od zawsze i mierzić będzie, ale jednocześnie wyraźnie oddzielam prywatną kamerę od publicznej. Czymś zupełnie innym i pożądanym jest nagrywanie „biznesmenów” na cmentarzu, którzy planują skok na publiczną kasę, czymś innym pokazywanie obsikanych gaci tego, czy owego, po większej porcji alkoholu.



share

Banda idiotów powiesiła w kotle stadionu Lecha Poznań zapowiedź własnej kompromitacji: „Litewski chamie, klękaj przed polskim Panem”. Właściwie mało mnie to powinno podniecać, gdyż w przeciwieństwie do laików znam stadionowe realia i nie pierwszy raz słyszę: „Lech Pany”, „warszawska ku..a” i tak dalej – normalka. Niestety tym razem została przekroczona konwencja stadionowa i sztab kretynów naraził na śmieszność barwy narodowe, nie klubowe. Transparent sprofanował polską flagę i z tą chwilą sprawa zaczyna być moja. Historia lubi się powtarzać i przybierać nowe znaczenia, kiedyś polski król, Litwin Jagiełło, podobnych pajaców potraktował stoickim spokojem, by potem spuścić łomot, wczoraj to samo zrobił polski trener prowadzący litewską drużynę, w której grają Polacy. Oj należało się! Należało się, ale kopaczom na boisku i osłom w kotle, nie Bogu ducha winnym Polkom, których lebiegi wciągnęły na szmatę udającą sztandar bojowy.

Strony