Gazeta Wyborcza



share

Niezwykły list Józefa Bąka do Redakcji Gazety Wyborczej.

   Nie mogąc już żyć zgodnie z obowiązującą w naszym domu tradycją, kiedy w każdą niedzielę, zabierałem całą swoją rodzinę na zakupy do pobliskiej Galerii i do mojego ulubionego Kauflandu (a jak zauważyłem, brak tych wypadów osłabia teraz nasze rodzinne więzi), siedząc w domu i serfując sobie po internecie, z niedowierzaniem przyjąłem informację, jakoby Gazeta Wyborcza zanotowała kolejny historyczny spadek sprzedaży - największy spośród wszystkich gazet i czasopism obecnych na rynku.



share

Przez dwa dni z rzędu kolekcjonerzy niszowych informacji, po które trzeba sięgnąć nieco głębiej niż na pierwsze strony gazet i czołówki serwisów, mogli się szczerze ubawić. Ulubione tematy mediów głównego nurtu pokazały się w krzywym zwierciadle. Konie i puszcza, są obecne w relacjach lewicowo-liberalnych reporterów od początku objęcia władzy przez PiS. Zanim pojawił się Trybunał Konstytucyjny, to właśnie tymi tematami usiłowano wywołać rewolucję. Rzecz jasna sprawy szybko przybrały karykaturalny wymiar, ale kto by się tym przejmował, na pewno nie twórcy topornej propagandy. Jednak często w życiu bywa tak, że ci, którzy usiłują kompromitować, sami się kompromitują i to w dodatku spektakularnie.



share

Nie rozumiem tej rytualnej podniety związanej z wybranym dniem tygodnia, który nazywa się piątek. Dla mnie od wielu lat non stop jest poniedziałek, ale jak na konserwatystę przystało szanuję tradycję. Kult piątku z całą pewnością przekroczył granice obyczaju i stał się tradycją, zatem luźno dziś będzie w felietonie, piątkowo, chociaż inspiracja kosztowała mnie wiele wysiłku. Trzy razy odsłuchałem film nagrany przez Samuela Pereirę i jeszcze więcej razy podrapałem się w głowę. Co gorsze do teraz nie jestem przekonany, kto tu i z kogo robi sobie jaja. Forma wiadomo, jak to w filmach na YouTube, klasycznie prześmiewcza i tutaj bez dwóch zdań mamy do czynienia z żartem. Jednak wsłuchując się w treść słów, wypowiadanych przez Samuela, pogubiłem się jak szczeniak w zaroślach. Niby w Gazecie Wyborczej nie ma takiego łgarstwa, podłości, bidy z nędzą i bzdury, których nie dałoby się wydrukować i umieścić na głównej stronie, ale mimo wszystko w głowie mi się zamotało.

Strony