europa



share

Wilk i lis postanowili pobić zajączka. " Te zając , zimno jest , a ty bez czapki chodzisz, chcesz się rozchorować  chcesz zarazki po lesie roznosić , chcesz żebyśmy się wszyscy pochorowali . Ty nas nie lubisz chyba, należy się kara" Zajączek zebrał swoje . Tydzień później nasi "przyjaciele" postanowili znowu zabawić się z zajączkiem , ale mówią "Za co go teraz spotkać może kara? Może spytamy go czy ma papierosy , i jak będzie miał to spytamy czy ma bez filtra , bo to zdrowsze , a jak będzie miał akurat takie to się powie odwrotnie-ustalili" " Te zając masz papierosy?- Z filtrem czy bez (odrzucił frywolnie zająć) - A gdzie czapka?"
Tak to w UE jest , jak postanowili , że trzeba Polskę ukarać , to w końcu powód znajdą.  Owszem pani Premier pięknie przebrnęła przez dziwaczny konwejer jaki urządzili sobie panowie europarlamentarzyści w Strasburgu, ale już docierają do nas głosy , że tworzone są jakieś" rezolucje" , które to Polsce mają pokazać jej miejsce w szeregu.



share

W opozycji każdy może sobie gadać, co mu się podoba i narzekać ile wlezie. Wilcze prawa politycznych krytyków naturalnie mają swoje ograniczenia, ale rzadko kiedy granice są pilnie strzeżone. PiS będąc partią opozycyjną zapewniał, że da się zupełnie inaczej prowadzić polskie sprawy, tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Ludzi się temu prężeniu muskułów przyglądali z różnymi nastrojami. Jedni wierzyli, że każde słowo stanie się ciałem, inni odnosili się sceptycznie, a w skrajnych reakcjach było słychać to co zawsze – ciemnogród i oszołomy. Po wyborach i kilku bataliach mogę się przyznać, że należałem do grupy środkowej. Znając polityczne realia nie miałem większych złudzeń, że opozycyjna narracja w zderzeniu z realną władzą przyniesie bolesne korekty. Z taką świadomością zaklinałem rzeczywistość w jednym celu. Trzeba było za wszelką cenę oderwać od żłobu największą patologię.



share

Toporna dyplomacja to jedna z krótszych definicji oksymoronu, ale zamierzam bronić tego szalonego pomysłu i od razu wyjaśniam w czym rzecz. Przez ostanie ćwierćwiecze Polska była postrzegana przez wszystkie znaczące kraje i rozmaite znaczące instytucje jako pionek i to dosłowny pionek. Wystarczyło kilka słów urzędniczyny średniego szczebla, czy nawet parę wersów w kolorowej, byle zachodniej, prasie i zaczynało się pokorne merdanie polskim ogonkiem. W końcu dożyłem czasów, w których polski rząd reprezentuje polski interes i jeśli to konieczne wbrew wszystkim innym interesom. Co do opisanego stanu rzeczy zgodzi się chyba każdy, również najostrzejszy krytyk, przecież główna krytyka PiS skupia się na powtarzaniu, że Polska nie szanuje europejskiej wspólnoty i wartości. Nawiasem mówiąc pierwsze nigdy nie istniało, a drugie skończyło się gdzieś tak pod koniec XIX wieku, ale do rzeczy. Skąd ten szalony pomysł, żeby dyplomację wyposażać w topór?

Strony